DRAGON BALL NEW ERA

Dragon Ball by Akira Toriyama
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Karta Postaci Altaira Drake'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Karta Postaci Altaira Drake'a   Nie Lis 13, 2016 4:01 pm

Imię: Altair
Nazwisko: Drake
Wiek: 16
Rasa: Saiya-jin

Wygląd:
Altair to młody, szesnastoletni chłopak. Jest wysoki, szczupły. Ma 180 centymetrów wzrostu, a waży 80 kilogramów. Czy jest przystojny? O tym niech przedstawicielki płci pięknej same zadecydują. Posiada umięśnione ciało dzięki ciągłym treningom i pojedynkom, lecz bez przesadyzmu. Nie jest takie samo jak u jaskiniowca, czy innego typowego bardzo, ale to bardzo częstego bywalca siłowni, lecz wysportowane, takie jak zazwyczaj mają mistrzowie sztuk walk, czy walki bronią białą bądź innym orężem. Nie ma żadnego niepotrzebnego mięśnia, lub tak skonstruowanego który, by przeszkadzał w jakimkolwiek ruchu. Wszystko w jego organizmie działa tak, jak w jakimś bardzo dobrym, i dobrze naoliwionym mechanizmie. Wszystko po to, aby się polepszyć i być w stanie obronić siebie, a także dlatego, że daje mu to potrzebą charyzmę i urok. Prawdziwi wojownicy głównie pójdą za równie prawdziwym wojownikiem, a przynajmniej osobie która choć trochę tego wojownika będzie przypominać. Jego włosy mają kruczoczarny kolor, równie ciemny jak ciemna jest sama noc. Można, by rzec, że każdy saiya-jin takie posiada, ale gdy się popatrzy na jego fryzurę, to można zauważyć, że mimo wszystko jest o wiele, ale to o wiele ciemniejsza, niż przykładowo innego saiyana. Oczywiście, nie ma to jakiegokolwiek znaczenia. W końcu są czarne i to jest najważniejsze, a to, że barwa jest bardziej wyrazista to rzecz drugorzędna dla zwyczajnego wojownika tej dzielnej rasy. Są one również średniej wielkości i stoją do góry. Czyli i tutaj są takie same jak włosy zwyczajnego przedstawiciela ogoniastych, tylko, że ma ona własny urok i jest dosyć oryginalna. Trudno znaleźć drugiego małpiastego o takim samym uczesaniu, nawet o podobnym będzie równie trudno znaleźć. Jednakże to co jest najdziwniejsze w jego całej osobie, a także i co ważniejsze, w przedstawicielu jego rasy to oczy. Tak, dokładnie tak. Oczy. Czemu oczy zapytacie. Bowiem każdy saiya-jin ma, a przynajmniej powinien mieć oczy koloru czarnego niczym granit, tak samo jak ich włosy prawda? No właśnie. W naszym Altairze jest inaczej, dlatego jest to takie dziwne. Jego oczy są koloru czerwonego, wręcz krwistego, co sprawia, że czasem potrafi wyglądać naprawdę strasznie. Niczym demon z najgorszych koszmarów sennych. Zazwyczaj takie dziwy, działy się u pół-krwi saiyan a, że chłopak urodził się w rodzinie bardzo wysoko postawionej w hierarchii wojskowej, to zainteresowała się tym saiyańska armia. Na ich nieszczęście niczego nie odnaleziono, i niczego nowego się nie dowiedziano, a jego ojciec i matka zabronili dalszych badań, a rozkaz to dla saiyan, rzecz święta i nie mieli innego wyboru jak tylko uszanować ich prośbę. Mimo wszystko ten jego niecodzienny kolor oczu dodał mu uroku i oryginalności, bowiem który ogoniasty miał podobny kolor oczu. Wystarczyło powiedzieć o krwistookim saiyanie i każdy kto go znał, wiedział o co chodziło. Sam uważa, to za plus i uwielbia kolor swoich oczu. Podobno oczy to okno duszy i dlatego też warto wspomnieć o czymś jeszcze związanym z tym kolorem. W jego krwistoczerwonych oczach można zobaczyć pewną nutkę szaleństwa, zła, lecz ten ich kolor dodaje mu także tajemniczości no i sporo przeciwników może odczuwać lęk i strach związany z nimi. Posiada także czarny Saiyański ogon. Kolejna cecha która sprawia, że jest oryginalny. Saiyanie bowiem głównie mają ogony koloru brązowego co też pokazuje, że ich wewnętrzna bestia, ich wewnętrzne zwierzę, małpa również jest tego koloru. Można tym samym dojść do wniosku, że gdyby uległ przemianie w Oozaru, to byłaby ona koloru czarnego, a co gorsza miałaby rubinowe oczy. Wyglądałaby niczym bestia z horrorów i koszmarów dziecięcych. Straszne prawda? Zazwyczaj swoim ogonem oplata tors, o ile walczy, bądź gdy po prostu chce go ukryć przed innymi, jednakże zazwyczaj dumnie chodzi z ogonem na wierzchu. W końcu pokazuje to, że jest inny od reszty i chętnie to pokazuje, dlatego jego ogon jest prawie zawsze widoczny. Niby powinien się bać tego, że może zostać zaatakowany z zaskoczenia i złapany, ale trenował go od dziecka, dlatego też nie powinno być tak źle. Zazwyczaj nosi czarne rzeczy takie jak płaszcz z kapturem, lecz jego codzienne ubrania to czarny T-Shirt i kurtka, czarne spodnie i pas tego samego koloru. Na rękach nosi czarne rękawice, a jego buty także są koloru czarnego. Od czasu do czasu może założyć coś jaśniejszego, jeśli wymaga tego sytuacja, lecz lepiej się czuje w swoich codziennych ubraniach. Codziennych. Również może nosić ubrania koloru ciemno-szarego, albo również czarno-czerwonego, bowiem uwielbia połączenie tych kolorów i ich działanie razem, a także osobiście uważa, że pasują do niego i świetnie w nich wygląda. No i wiele saiyanek, może uważać, że mimo wszystko mu w nich do twarzy. Można by to tak nazwać zanim by wstąpił do wojska. Bo tak pewnie jego ubiór zastąpi ubiór kadeta. Kiedy dusza demona przejmuje kontrolę, to z ciała ulatuje energia podobna do czystej ciemności. Jego ciało opatula wieczny mrok którego nie może nawet przeniknąć światło. Uważny obserwator może zaobserwować to, że jego oczy stały się jeszcze bardziej krwiste, a źrenice zmieniły się na gadzie, czy też demoniczne. Na twarzy wciąż znajduje się ironiczny uśmieszek, bądź ten który wyraża jego pragnienie krwi. Pogardliwy uśmiech do wszystkich ras prawie nigdy nie schodzi z jego twarzy.

Charakter:
Jest to postać bardzo zagadkowa i tajemnicza, a przynajmniej stara się za taką uchodzić. Arogancki, dumny i pyszny. Tak można go pokrótce określić. Uważa, że wszystko należy do niego. Zaborczy i zazdrosny, wykazujący się również cynizmem, ironią i sarkazmem tworząc tym samym maskę i używając słowa jako broni, a jest w tym całkiem dobry. W stosunku do dziewczyn potrafi być strasznie nieśmiały co może być jego największym błędem. Choć stara się to przełamać. Tylko w stosunku do płci przeciwnej zachowuje się inaczej z powodu tego, że został dobrze wychowany. Potrafi zachować powagę w danej sytuacji, a także stara się zachować spokój, lecz nie zawsze mu to może wyjść, czasem po prostu emocję zasłaniają jego logiczne myślenie. Zazwyczaj próbuje wszystko logicznie, wręcz na zimno przemyśleć Jako Saiyan bardzo lubi walczyć i mierzyć się z trudnymi wyzwaniami, czy przeciwnikami. Chociaż stara się zwyciężyć za wszelką cenę to nie korzysta z żadnych sztuczek, czy też nieczystych zagrywek...podobno...żartowałem. Zależy od sytuacji. Jak jest naprawdę to nie wiadomo. Można się więc po tym szczwanym lisie spodziewać tak naprawdę wszystkiego. Nienawidzi przegrywać, lecz uczy się na błędach. Szczery czasem do bólu. Stara się postępować sprawiedliwie i uczciwie wobec innych, a przynajmniej tak robił, gdy nie raz przewodził grupce młodocianych ogoniastych, ale może być także draniem-tyranem wobec tych, którzy na to zasługują. Strasznie mściwy i żądny zemsty. Wojowniczy, dumny i honorowy ale często potrafi unieść się pychą. Bywa strasznie arogancki. Czasem, aż za bardzo chociaż nie lubi pokazywać prawdziwego Siebie. Chętnie manipuluje i wykorzystuje innych, gdy nadarzy się taka okazja, i oczywiście, gdy te osoby nic dla niego nie znaczą. Trudno nawiązuje nowe kontakty, samotnik, aczkolwiek chociaż woli być samotnikiem, to tak na prawdę jest strasznie charyzmatyczną osobą która jest w stanie pociągnąć za sobą tłumy, a przynajmniej kiedyś będzie w stanie... Jest także niezmiernie uparty i praktycznie nigdy nie wie kiedy się poddać. Jego serce od dawna jest zimne i zamknięte. Cechuje go jednakże też żądza władzy i siły. Jest nie tylko niezłym szermierzem czy wojownikiem ale i znakomitym taktykiem czy strategiem. Pragnie utworzyć o wiele lepsze Imperium do którego należałaby każda rasa niezależnie od tego kim jest. Nie obchodzi go z jakiej rasy dany ktoś pochodzi, ma to swoje plusy i minusy, bo każdego traktuje tak samo. Trudno go nazwać dobrą osobą ale i nie jest też zły. Czasem bywa idealistą. Troszczy się o swoich przyjaciół i towarzyszy, albo o ludzi którzy są mu podlegli. Wszyscy jego wrogowie, nieprzyjaciele, którzy skrzywdzili go, albo jego bliskich nie mają nawet cienia szansy na litość z jego strony. Sprawny dyplomata. Wręcz ma srebrny język do takich spraw.Nie tylko potrafi walczyć za pomocą pięści, ale także umie się posługiwać umysłem i za jego pomocą toczyć równie śmiercionośny bój.
Oczywiście jego "druga" demoniczna osobowość jest całkiem inna. Kocha niszczyć, zabijać i podbijać wszystko co znajduje się na jego drodze. Pragnie Krwi, wypijać ją z pokonanych, a całe zniszczenie które powoduje jest dla niego zabawą. Śmierć i podbój to jego dewiza. Pragnie całkowitej dominacji nad każdym wymiarem, a tych co mu się nie pokłonią niszczy bez mrugnięcia okiem. Opętany łaknieniem krwi pragnie ją przelewać u napotkanych przeciwników, bądź ją po prostu wypić. Jako Władca Demonów podbijał wiele wymiarów, bądź je całkowicie niszczył, sprowadzając śmierć wszędzie tam gdzie się pojawił. Nie zna czegoś takiego jak litość i jest praktycznie nie do powstrzymania. Altair jakoś swój charakter potrafi powstrzymać, lecz demona tylko interesuje władza i zniszczenie tych którzy mu się sprzeciwiają bądź stają na jego drodzę. Co ciekawe obie osobowości pragną zdobyć władzę, ale każda na inny sposób i inaczej ją wykorzystać. Oprócz tego, czasem ujawnia się jeszcze jedna demoniczna osobistość. Są przeciwieństwami. Demon ten bowiem ten pragnie chaosu, śmierci i zniszczenia. Władza jest tylko po to, by mu to ułatwić. Chociaż te dwie osoby kiedyś i w sumie do tej pory są tak naprawdę jednym. Więc jak jest naprawdę? Nie wiadomo. Chłopak stara się przezwyciężyć zło które zaległo w jego sercu, swoją ciemną stronę, pokonać jego wewnętrznego prawdziwego demona. Czy mu się to uda? Czas pokaże.

Historia:
Altair nie zawsze był saiya-jinem. W dawnych czasach oraz innym wymiarze, był demonem lub członkiem innej rasy o nieznanym imieniu. Niszczył wszystko na swojej drodze oddając się pragnieniu krwi i zniszczenia. Bawiło go to, kochał podbijać czy oddawać się całkowitemu zniszczeniu i destrukcji. Podbijał, zniewalał, niszczył każdy wymiar na jego drodze. Nic nie było w stanie go powstrzymać, lub drasnąć. Nikt do końca nie wie jak się narodził. Ważne było to, że w jego wymiarze szybko osiągnął dość dużą potęgę, a następnie tworząc własne oddziały wypowiedział wojnę Lordom. Każdy z nich odpowiadał za inny teren, krąg, grzech, bądź inną rzecz, a było ich na prawdę mnóstwo.. On sam dzięki swojej charyzmie i mocy uzyskał całkiem sporo demonów które za nim podążały. Działał także inaczej niż reszta i choć był zły to dla osób które mu służyły był zupełnie inny, czym sobie zaskarbił ich lojalność. Jak to mówią tyran dla wrogów, wybawca dla swoich. Zdrajców karał surowo, dzięki czemu nikt nie ważył się go zdradzić, a przynajmniej nikt o zdrowych zmysłach. Nawet ci szaleni się na to nie potrafili odważyć. Aczkolwiek jak wiadomo, wszelkie piekielne istoty są chciwe i łase na władzę, toteż paru tych go zdradziła. Ich spotkała surowa kara, a ich dusze cierpiały po wsze czasy. Na szczęście dla niego miał zaufane osoby które go o tym powiadomiły a nawet uratowały. Wtedy jednakże, wciąż był stanowczo zbyt słaby. To się szybko zmieniało zważywszy na to, że bardzo szybko się uczył i rósł w siłę. Jego moc rosła i rosła, aż w końcu zdołał zyskać dla siebie trochę terenu. Następnie po uzyskaniu zwolenników zaatakował pobliskich Lordów. Pokonywał jednego po drugim w pojedynkach jeden na jednego. Tym samym każdy pokonany przysięgał mu wierność, lojalność i posłuszeństwo która dziwnym trafem nigdy się nie skończyła. Niestety skończył źle z powodu kolejnej zdrady która niosła ze sobą katastrofalne skutki, i nie była to wcale "zwyczajna" zdrada. To jest historia o jego początku i upadku, a następnie druga zupełnie inna, lecz co ciekawe i niespodziewane bardzo podobna w jednej sprawie. Ta cecha wspólna to mianowicie "wspólny bohater". Zacznijmy od początku. Trzeba bowiem zacząć od tego kim był, a nie kim został.

Bohater tej opowieści narodził się jako jedyny syn najpotężniejszego Lorda i podobno jego linia wywodziła się od samych Imperatorów. Nikt w to nie wierzył, gdyż każdy z nich uważał się za potomka ostatniego władcy. Ten najpotężniejszy lord może i miał największy wpływ, możliwości i środki, ale nie miał wsparcia od innych władców. Powód był prosty. Zazdrość. Dlatego też nikt nie miał zamiaru go wspierać. Prawda była taka, że zamierzali go zniszczyć, gdy tylko nadarzy się okazja. W końcu narodził mu się syn. Nie przywiązywał do tego ogromnej wagi, ale starał się być dobrym ojcem nawet jak na demona. Jego małżonka zajmowała się wychowaniem, a on sam miał zamiar nauczyć go wszystkiego co będzie potrzebne, gdyby ten musiał przejąć po nim władzę, bo choć demony nie umierały ze starości, to każdy z nich umierał z powodu zabójców lub w walce. Młody protagonista rósł i ćwiczył pod okiem ojca, generałów i innych, a pod okiem matki uczył się ogłady. Chłopak bardzo szybko chłonął wiedzę i po pewnym czasie stał się lepszym taktykiem i strategiem od ich najlepszego generała. Co prawda w sile nie dorównywał żołnierzom, ale zdolnościami od nich nie odstawał. Został uznany za geniusza co nie było na rękę innym i Ci planowali się go pozbyć. Na ich nieszczęście bohater był po za swoim terenem i uczył się innych rzeczy które były potrzebne władcy toteż zabójcy go nie odnaleźli. Niestety zdołali złapać matkę, a zarazem małżonkę lorda i pozbawili ją życia. Gdy lord to zobaczył to wpadł w szał i pozbył się brutalnie każdego z nich. To był wstrząs dla młodego protagonisty, ale smutek przemienił się w ogromny gniew i żądzę zemsty której nic nie mogło poskromić. Lata mijały, a młody demon był coraz to potężniejszy i mądrzejszy, aż w końcu stał się realnym zagrożeniem. Na jego nieszczęście ich forteca została zaatakowana przez sprzymierzone wojska lordów, jego ojciec wiedziony zemstą poległ w walce. Mężczyzna wpadł w furię i własnoręcznie pozbawił głowy, najwyższego generała wojsk sprzymierzonych, kończąc tym samym natarcie. Jego żądza zemsty i gniew osiągnęły apogeum. Chłopak planował i lizał rany po ostatniej walce. Okazał się też niezłym dyplomatą i udało mu się przekonać paru do współpracy, niektórych pokonując w walce, a jeszcze innym pokazał swoją wyższość w dowodzeniu wojskiem i myśleniu. Nie był najlepszy we wszystkim bowiem całkowicie nie nadawał się do rzeczy nie związanych z polityką, walką, dyplomacją czy dowodzeniem, ale to co znał mu starczyło. Może nie był najpotężniejszą osobą w wymiarze, ale rósł w siłę i z każdym pokonanym przeciwnikiem był coraz to groźniejszy. Im więcej czasu upłynęło tym potężniejszy się stawał. W końcu pewny swoich sił ruszył na sprzymierzone wojska, rozbijając je w pył i nie poprzestając na tym, wdarł się z elitarną armią do zamków nieprzyjaciół, gdy Ci byli zajęci i nie spodziewali się tego, że zagrożeniem będzie nie cała armia, lecz mały elitarny oddział. Zakończył żywot każdego z nich, a na ich miejsce dał swoich lojalnych dowódców. Wreszcie dokonał swojej zemsty. Aczkolwiek to nie był koniec. Jego ambicje sięgały znacznie, ale to znacznie dalej. Jego intrygi pozwoliły mu na to, że został przez innych uznany za spadkobiercę całego wymiaru demonów i uznany, za potomka ich ostatniego władcy. Dzięki temu normalni obywatele również za takiego go uważali, chociaż nie każdy chciał powrotu monarchii i nie miał pełnego poparcia ludu, chociaż na razie wystarczyło mu to, że został uznany.

Większość Lordów oczywiście była przeciwko więc trzeba było ich "przekonać" do zmiany zdania. Co oczywiście mu się udało i po wielu bitwach miał w końcu więcej "sojuszników" aniżeli przeciwników. Gdy w końcu doprowadził do największej bitwy w dziejach tamtego wymiaru i ostatecznie zatriumfował stał się Mrocznym Lordem Imperatorem. Oczywiście ten wymiar był jednym z pierwszych, lecz nie ostatnich, bo po nim przyszedł czas na coraz to więcej nowych sfer, dla nowo powstałego Imperium. I tak też stał się bardzo znany w innych światach i był uznawany za tyrana. Ale co ciekawe normalne istoty żyjące za jego rządów, wcale tak nie uważały, tym bardziej, że wprowadził ład i porządek oraz własne prawa co sprawiło, że nawet wśród podbitych znaleźli się nie tylko Ci co pogodzili się z jego rządami, ale również lojaliści, którzy byli gotowi oddać za niego wszystko, nawet duszę. Jak zwykle w takim przypadkach pojawili się Ci którzy pragnęli władzy dla Siebie i jedyną możliwością na pokonanie go, było specjalne zaklęcie czarnej dziury która, by go wchłonęła. Jednakże nie spodziewali się tego, że nie dość to, że tak łatwo uda mu się ich pokonać i wrzucić do tej samej czarnej dziury którą dla niego przygotowali atakując go z zaskoczenia to na dodatek nieźle się trzymał i dopiero, by ocalić to czego nie chciał utracić postanowił zamknąć "portal" od środka. Tym bardziej, że był pewny tego, że powróci, dlatego też pozwolił na to, by zostać wciągniętym w pustkę, a następnie zakończył działanie zaklęcia. Co ciekawe okazało się, że wymiar do którego trafił, był tym prawdziwym z którego pochodzi, ale to jest opowieść na inny czas.

Oczywiście nie miał on zbytniego wpływu na to w jakim ciele się odrodzi, ale można by rzec, że tym razem los był dla niego łaskawszy. Urodził się jako saiya-jin. Mężny i dzielny wojownik z walecznej rasy urodzony na planecie Vegecie. Oczywiście nic nie pamiętał ze swojego poprzedniego życia. Narodził się w rodzinie która od pokoleń wydawała na świat największych generałów saiyańskiej armii, nie raz uznawanych za bohaterów. Tak samo jego rodzice byli nie tylko generałami, ale i patriotami. W takiej o to rodzinie był wychowywany. Dlatego też jego charakter jest jaki jest. Ale ponownie trzeba zacząć od samego początku. Gdy chłopak się urodził to nadano mu niecodzienne imię jak na ich rasę, jednakże co było w tym dziwnego skoro ich nazwisko także było niecodzienne i oznaczało one nie co innego lecz smoka, najpotężniejszą bestię we wszechświecie. Bestie nie istotę, bo wielu wojowników z czasem było w końcu od najsłabszego z nich, silniejszymi. Tak czy inaczej względem młodzieńca wiązano ogromne nadzieje. Jakże było ich wielkie zaskoczenie, gdy się okazało, że ogoniasty miał rubinowe oczy. Początkowo myśleli, że może maja w sobie mały procent krwi ludzkiej, chociaż to było niemożliwe. Szybko jednakże doszli do wniosku, że nawet u ludzi ten kolor oczu byłby co najmniej dziwny i straszny. Mimo wszystko Ród Drake'ów zważywszy na ich ogromne zasługi oraz wielki szacunek i równie wielkie wpływy zdołali "przekonać" lekarzy małpiastych, że jest to po prostu taki osobliwy przypadek, że jak u ludzi dzieci rodzą się z tak zwaną heterochromią, tak i u małp czasem mogą zdarzyć się takie przypadki, tym bardziej, że u niektórych czysto-krwistych czasem były podobne problemy. Gdy to było załatwione, a chłopak dorastał to jego rodzice postanowili nauczyć go wszystkiego co będzie mu potrzebne w życiu, jak i tego co sami wiedzieli. Żaden z nich co prawda nie był uzdolniony artystycznie, a co ciekawe czasem się u saiyan tacy trafiali, bowiem w tej rasie różnie bywa i chociaż większość z nich to wojownicy, to jednak nie każdy taki był. Na ich szczęście chłopak bardzo szybko się uczył, wręcz chłonął wiedzę niczym gąbka, wodę. Był również samoukiem i nauczył się wielu rzeczy sam, podglądając i obserwując innych mieszkańców planety, gdy miał taką okazje. Warto wspomnieć, że jego rodzice byli bardzo surowi. Nie karali go co prawda, za każde przewinienie, czy potknięcie, ale wymagali od młodego Altaira perfekcji. A przynajmniej dążenia do perfekcji w tym co robił, bo we wszystkim się przecież nie da. Jego rodzina była również wobec niego bardzo wymagająca. Nie miał on normalnego dzieciństwa nawet jak na saiya-jina. Mimo wszystko byli kochającą rodziną z ogromnymi ambicjami i ego jak to u kosmicznych wojowników bywa, ale chociaż zwyczajni ogoniaści i ich ego były naprawdę ogromne, to jednakże ich ambicje tyczyły się ogromnej siły, a u nich nie tylko siła się liczyła, ale i władza. Oczywiście jak wcześniej było to wspomniane byli patriotami i choć pragnęli władzy, to mieli dobre stosunki z Królem dlatego nie zamierzali go nigdy zdradzić mimo wszystko. Młody Drake oprócz nauki walki wręcz i ziemskich sztuk walk, uczył się także posługiwać bronią białą, a nawet tak zwaną palną i energetyczną. Nie tylko to bo nawet uczyli go podstaw pilotowania statków. Następnie przyszła pora na ogładę, oraz sztukę dyplomacji i polityki którą, by nie pogardził nawet następca tronu. Strategia i taktyka przychodziła mu również z łatwością. Może nie był najsilniejszy, bo wiele dzieci w jego wieku było silniejszych od niego to mimo wszystko był sprytny, wręcz za sprytny i miał dar przywódcy i nawet jak na jego wiek wysoką charyzmę.

Początkowo bano się go, ze względu na jego kolor oczu, a nawet wyśmiewano i szydzono z niego to jednakże po pewnym czasie, Ci co tak robili, podążali za nim. I tak o to, niezbyt silny przywódca często był otoczony grupką innych silniejszych dzieci. Prawda jest taka, że był z niego zdolny manipulator. Uczył się wszystkiego co było mu przydatne, ale przypłacił to równie ogromną ceną. Brak dzieciństwa. Tylko ciągła nauka i zwiększanie swoich możliwości. Zazdrościł innym dzieciom tego, że mieli normalne dzieciństwo i mogli się bawić i o nic nie martwić, a on niestety miał zgoła inną sytuację. Z czasem jednakże przywyknął do tego. Lata szybko mijały i w końcu zazdrość również minęła, w sumie nawet nie przeszkadzało mu to, można powiedzieć nawet, że to polubił. Miał również sporą wiedzę teoretyczną, bo w wolnym czasie o ile taki rzadko miał, to czytał książki i poszerzał swoją wiedze. Coś za coś. Nie miał normalnego dzieciństwa, ale zważywszy na to, że i tak był uznawany za ciężko pracującego geniusza, to dawał radę. Oczywiście jego rodzice nie wiedzieli, że na to wpływ miała pewna pradawna istota. Wartą wspomnienia rzeczą, było również to, że nauczyli go salutować i zawsze na powitanie musiał to robić. Chłopiec co prawda, był bardzo inteligentny i niezły w pewnych rzeczach, ale bezużyteczny w innych. Dlatego wyspecjalizował się w tym w czym miał i tyle. Z innych rzeczy znał podstawę. Oczywiście taka nauka z czasem "zniszczyła" mu psychikę, chociaż to lepiej zostawić jako małą tajemnicę. W końcu po paru latach jego rodzice zostali wysłani na tajną misję najwyższej wagi, do której dostęp miał tylko Król. Z niewiadomych przyczyn musieli udać się na nią sami, jednakże ze względu na to, ze byli również potężnymi wojownikami to nikt nie wątpił w ich powrót. Zostawili młodego saiya-jina z pewną ilością pieniędzy, a gdyby to nie starczyło, a oni by nie wrócili to musiałby sam zarobić. Był smutny i bał się o swoich rodzicieli, ale wierzył w ich powrót toteż czekał, a korzystając z wolnej chwili dalej się doszkalał. Jakie było zdziwienie całej Vegety, a przynajmniej Sztabu Dowodzenia jak i Rodziny Królewskiej, gdy Ci nie wrócili, a kontakt z nimi się urwał. Wysłano za nimi elitarny oddział, ale i to nie pomogło toteż zostali uznani, za zaginionych w akcji. Mimo to młodzieniec wciąż wierzył, że powrócą i nie marnował czasu. W końcu doszły do nich smutne wieści, że zostali zabici. Niestety nie dowiedział się jak, nie dostał ich ciał, chociaż nawet nie wiedział, czy sama Vegeta je dostała. Podobno zostało to potwierdzone i na sto procent byli martwi. Altair pierwszy raz w życiu płakał. Jego wielki smutek i żal został zastąpiony przez ogromny gniew, nienawiść i równie wielką żądzę zemsty. Nie wiedział kogo to sprawka, ale gdy się dowie to krew będzie się lała strumieniami. Winą na razie obarczył tych którzy wysłali jego rodzinę na misję samobójczą. Ale niestety na razie nie miał możliwości, by cokolwiek z tym coś zrobić. Musiał działać. Przez ten czas rosło w nim przekonanie że to on powinien objąć przewodnictwo nad nie tylko jego rasą ale i całym wszechświatem dla ich własnego dobra. Co prawda te przekonanie rosło w nim od samego początku, ale dopiero teraz było tak ogromne. Przez ten czas wychowywał się sam dalej trenując. Był żądny zemsty i miał zamiar ich pomścić. W końcu pieniądze się skończył, a on sam osiągnął wiek na tyle dojrzały, by wstąpić do wojska. To był jego pierwszy krok ku dość niepewnej przyszłości która rysowała się w mrocznych barwach dla wszechświata.

Techniki: Ki Blast i Bukujutsu(ale chciałbym uczyć się ich fabularnie i nie tracić przy tym punktów. Wole o tym napisać na samym początku. Czyli oficjalnie tego nie zna, ale nieoficjalnie znam, tylko na fabule by się uczył, ale nie tracił przy tym żadnych punktów treningowych ani nic)

Siła: 15
Szybkość: 10
Wytrzymałość: 10
Energia: 15

PL: 500
KI: 240
HP: 160

Planeta/Miejsce zamieszkania: Vegeta
Powrót do góry Go down
Nat
Admin Kat
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 17/06/2015

Scouter
Walka Wręcz: Ekspert
Walka Bronią: Zaawansowany
Kontrola KI: Zaawansowany

PisanieTemat: Re: Karta Postaci Altaira Drake'a   Nie Lis 13, 2016 4:55 pm

Dobra nie chce mi się wnikać, znam kp i tyle.

AKCEPT

PS 10 pkt woli na start.



ZAMYKAM
Powrót do góry Go down
 
Karta Postaci Altaira Drake'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jak stworzyć dobrą kartę postaci?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
DRAGON BALL NEW ERA :: Karty akceptowane-
Skocz do: