DRAGON BALL NEW ERA

Dragon Ball by Akira Toriyama
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pralnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Pralnia   Sob Lis 26, 2016 11:37 am

Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Pralnia   Sob Lis 26, 2016 2:25 pm

W końcu dostał się tam, gdzie tak bardzo chciał się dostać, a mianowicie do pralni. Było tu zimno, ale jakoś to przetrwa. Trochę mu było niestety zimno tam na dole. Oby się nie przeziębił, bo dopiero będzie zabawnie. Kichnie, a tu użyje przypadkowo techniki. Nic fajnego. Rozejrzał się po jakże to nowym miejscu. Pralnia jak pralnia. Była ogromna. Oczywiście widział masę saiya-jinów w wiadomym stroju. Oraz wieszaki na nie. Specjalnie pewnie tak zrobili, by nie musieli zapierdzielać, odnieść szlafroki. To by było nawet mniej niż dwa na dziesięć. Ale nic to. Wziął proszek do prania, miarkę i wszystko to co było potrzebne do prania. Dokładnie poczytał, żeby czegoś nie zepsuć i obserwował resztę. Dopiero po tej jakże fascynującej "nauce" wiedząc, że wiele osób tak robiło i to działało to postanowił wziąć swoje sprawy, we własne dłonie.

Wsadził uniform do pralki, i wsypał proszek i użył innych rzeczy których się używało podczas prania, i nastawiał pralkę. Parę razy się upewnił, że na pewno dobrze wszystko nastawił, zanim nie kliknął przycisku. Teraz musiał czekać, a przy okazji zajmie się resztą rzeczy. Na rękawice i buty, były specjalne pralki, gdzie również starał się zrobić wszystko idealnie, bo to wszystko to była dla niego nowość. Gdy wsadził buty oddzielnie i rękawice oddzielnie, dopiero potem zaczął czyścić ręcznie własny pancerz, używając przy tym specjalnych płynów. Gdy jego pancerz zaczął się błyszczeć niczym ten u jego dowódcy to wtedy dopiero przestał. Jednakże innym się nie chciało tego robić. Cóż. A co jeszcze bardziej było ciekawe. Nikomu nie chciało się gadać w takim wdzianku. Każdy siedział cicho, i był czerwony na twarzy. Drake westchnął. Ale musiał przyznać, że pomysł ze szlafrokami i pralnią, był iście genialny. Nie wiedział który z dowódców na to wpadł, ale winszuje. Trzeba mieć naprawdę nieźle zrytą banie, by na coś takiego wpaść. Pralnia chyba, będzie najbardziej cichym miejscem w prawie całej akademii. Z wiadomych względów.

Gdy w końcu jego ubiór skończył się prać, to wyłączył pralkę i go wyjął. Pachniał bryzą. Ładnie, bardzo ładnie. Najlepsze było to, że te pralki miały wbudowaną suszarkę i po wypraniu uniformu i innych rzeczy to zostały również wysuszone. Technologia od Tsufuli robi swoje. Poszedł do przebieralni i zdjął szlafrok, a następnie ubrał się w swój własny ubiór. Wiadomo najpierw zaczął od uniformu. Następnie buty, potem pancerz, a na końcu rękawice. Nie zajęło mu to dużo czasu. Ale to nie był koniec. Każdy szlafrok miał także zostać wyprany. Czemu to nie wie. Więc go również wsadził do prania po przebraniu się. Tutaj co ciekawe długo nikt nie czekał, i pachnący szlafrok został powieszony na wieszaku. Każdy się cieszył, że wreszcie pozbył się z siebie tego tymczasowego ubrania. Altair równie uśmiechnięty wyszedł z pralni i udał się na zasłużony odpoczynek do własnej kwatery, bowiem miał trochę czasu na dobry sen.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Blade River
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 18/05/2015
Age : 23
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz: Praktykant
Walka Bronią: Brak umiejętności
Kontrola KI: Praktykant

PisanieTemat: Re: Pralnia   Nie Lis 27, 2016 12:34 am

Kenzuran na nowo odpalił mapę, ponieważ nigdy jeszcze nie był w pralni, nie było takie potrzeby by musiał aż tak daleko zawędrować. Po uruchomieniu cyber mapki, mógł dostrzec, że pomieszczenie w którym można wyczyścić ubranie, znajduję się w podziemiu. Kiedy zobaczył, że musi schodzić teraz na dół, wyczuwał że będzie mu troszkę zimno. Nie mógł jednak się tym przejmować, przecież wreszcie musiał jako tako hartować swoje ciało, nie mogło go obchodzić czy znajduję się w gorącym miejscu, czy może nawet lodowatym. Po znalezieniu się na parterze, ogoniasty znowu odpalił urządzenie, które wskazywało mu drogę. Po przeanalizowaniu wszystkiego, czarnooki zrozumiał, że musi się udać do schodów, które prowadzą go jeszcze niżej i potem dopiero do ów miejsca. Niestety, nie wiedział czy natrafi na kogoś kto będzie chodził przez korytarze, ale zapewne też tak będzie. Wojownik miał pecha i musiał sobie przyznać rację, ponieważ wiele par oczu spoglądało w jego stronę i chichotało, jak i wskazywało palcem. 

Nie wiedział za bardzo o co chodzi, lecz mu dostrzec w niektórych rękach jego rodaków, że czytają jakąś gazetę i jest tam pokazany, na pierwszej okładce. Nie spodziewał się, że to zobaczy, dlatego zrobił facepalm i poszedł dalej, mrucząc coś do siebie. Upłynęło trochę czasu, aż wreszcie czarnooki dotarł do schodów, które prowadziły tym razem do podziemi. Przełknął ślinę, po czym zaczął schodzić w dół, aż wreszcie po upływie chwili, znalazł się w dolnym sektorze korytarzy. Musiał przyznać tylko jednej rzeczy racji, w tym miejscu akurat było zimno, więc miał nadzieję że chociaż w pralni będzie jakieś ogrzewanie, które go ociepli. Minuty mijały, a on szedł po ciemnym korytarzu i miał tyle szczęścia, że tutaj nie przebywało aż tak dużo przechodni, lecz ktoś tam się ostał i także miał z niego bekę. Westchnął cicho do siebie, a potem dotarł wreszcie do miejsca w którym można było uprać ciuchy. 

Czarnowłosy rozejrzał się przez chwilę, zobaczył że są tutaj praktycznie pustki, dlatego też podszedł do jednego z urządzeń, otworzył je i wsadził do środka. Zauważył, że także istnieją jak mini pralki, które to były specjalne przeznaczone na rękawice, jak i buty. Postanowił, że umieści właśnie tam te rzeczy, po czym nasypał proszku i prostu zamknął drugie urządzenie i musiał czekać teraz aż wszystko będzie ładne pachniało i lśniło czystością. Nie mógł zapomnieć także o pancerzu, którego niestety nie mógł umieścić w środku żadnej maszyny, więc podszedł do zlewu, wziął jakąś pierwszą gąbkę i zaczął pucować. No i tak musiał czekać, aż wszystkie pralki się wreszcie zatrzymają i wydadzą jego ubranie. Po upływie pół godziny, prawie całej godziny, można było usłyszeć specyficzny dźwięk, który brzmiał tak jakby się coś właśnie skończyło. Przez to wszystko, młodego saiyanina trochę ręce bolały, bo musiał sam dokładnie obmyć jego pancerz, który chronił mu klatkę piersiową. 

Czarnooki podszedł do urządzeń, otworzył obydwie maszyny i po prostu czuł jak piękny zapach spowił jego ubranie. Uradowany z tego, że pralki wykonały swoją robotę bardzo dobrze, mógł nareszcie wyciągnął swoje ciuchy i już stąd iść. Młody Saiyanin zdziwił się trochę, bo nie spodziewał się, że ów praleczki posiadają wewnętrzne suszarki, które dzięki swojej zdolności, osuszyły ubrania. Ogoniasty był pod wrażeniem tej ów technologii, więc był nawet wdzięczny za to, a potem po prostu otworzył urządzenia, wyjął ubrania i zaczął się przebierać. Nie przejmował się w sumie tym, że ktoś zobaczy jego mustanga w fazie spokoju, ani też jego świecące od czystości cztery litery, bo nie był osobnikiem, który by się wstydził. Po nałożeniu na siebie ciuchów, oraz wypolerowanej zbroi, z uradowanym grymasem na twarzy, pokierował się na jadalnie, bo był trochę głodny. Miał nadzieję tylko, że nie dostanie nic co znowu będzie się tyczyło z gulaszem albo kupą, bo na pewno nie wytrzymałby kolejne dawki darmowego sranka.

z/t - Jadalnia.
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Pralnia   Sro Lis 30, 2016 8:14 pm

Trzeba przyznać, że widok ogoniastych popylających w różowym wdzianku, to jest niecodzienny widok. Reszta już dawno pokładała się ze śmiechu. Gdy Ci przechodzili przez korytarze i ktoś dojrzał tę grupkę, oraz co niektórzy nosili, to wręcz płakali. I to bardzo płakali. Nawet smród nie był w stanie sprawić, ze ktoś, by tak płakał. A przynajmniej nie ten normalny. Bo ten spowodowany przez pewną osobę raczej mógł. Ale wolał sobie tego nie przypominać. Dopiero potem śmiechy ucichły gdy reszta zobaczyła jaki krwistooki ma scouter. Można nawet było usłyszeć dźwięk szczęk opadających na podłogę. Dopiero również grupka w której się znajdował to dostrzegła. Wtedy byli zbyt zajęci walką o lepszym ubiór. Usłyszał głosy, czy to nie jest przypadkiem scouter jednego z generałów? I czy ten kadecik go dziwnym trafem nie okradł? Oczywiście to było niemożliwe, bo jakby tego dokonał to stałby się jeszcze bardziej znany od Kenzurana. Z resztą nikt nie był na tyle głupi, by kogokolwiek tutaj okraść. Kamery, podsłuchy robią swoje. Wszyscy byli straszliwie zazdrośni. Zastanawiali się nawet, czy by, go nie zaatakować i mu tego nie odebrać, ale skoro go miał, znaczy, że albo go przetrzymywał po prostu, i dostał tymczasowo, albo dobrał, w co sami niezbyt mogli uwierzyć w nagrodę. Żadne z tych nie było dla nich dobre. Bo to oznaczało, że jak ktoś choć podniesie na niego rękę, z zamiarem odebrania mu tej rzeczy, to dostanie taki łomot od trenera, że będą wyglądać gorzej od pewnego kadeta z bliznami co niedawno sprzątał korytarze. A jak to uszkodzą, a dowódca, dał mu to po prostu, na przetrzymanie nie wiedząc po co to również skończą bardzo źle. I chociaż zawiść ich zżerała, to nie byli w wstanie nic zrobić, a sam Drake zastanawiał się o tego kadeta z bliznami. Czyżby River? Coś mu się stało? W sumie pokiwał głową, że to raczej niemożliwe. To musiał być inny kadet. Głupiec. Podobno tak wkurzył trenera olaniem alarmu i, szedł w zupełnie innym kierunku, aby się poobijać, że wyglądał niczym to, co zrobił na arenie. W skrócie okropnie, a na dodatek za karę musiał sprzątać. Tak przynajmniej słyszał. Z resztą zostawił Kenzurana tylko na chwilę. Raczej ten nie mógł niczego takiego odwalić, w ciągu tak krótkiego czasu prawda? To awykonalne. Tak. Na pewno tak było. Nie myślał dłużej nad tą sprawą i po prostu poszedł w stronę piwnicy.

Było mu cholernie zimno, ale radość ocieplała jego serce i ciało. Jak zwykle wsadził uniform do jednej pralki, rękawice do innej i buty do innej, a resztę o ile musiał czyścił ręcznie. Wszystko oczywiście ustawił i zostało mu tylko czekać. Trochę to zajmowało, czasu, ale za to miało wbudowaną suszarkę w Siebie i ubranie wychodziło suche jak niektóre żarty pewnych osobników. W ogóle był tak szczęśliwy, że aż zapomniał się "pobawić" tym scouterem. I już chciał to zrobić, ale w sumie może nie być ciekawie, gdy go użyje i coś złego się stanie. Z resztą scouter służył też jako mapa terenu i komunikator. A także do nagrywania głosów, filmów i innych dźwięków, a także do robienia zdjęć. A potem wystarczyło to wysłać do dowództwa. Dlatego też nikt nie miał zamiaru starać się tego ukraść. Nie byli, aż tak wielkimi idiotami. Po pewnym czasie wyjął pranie i wszystko wyschło. Wcześniej każdą rzecz trzymał przy sobie, i wreszcie założył na siebie swoje rzeczy, a wdzianko tymczasowe również wyprał, i odłożył. Był gotowy do drogi. Trochę zgłodniał, ale postanowił, że najpierw pójdzie się wyspać i dopiero potem coś zje. Tak też miał zamiar zrobić i ruszył w swoim kierunku.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pralnia   Czw Cze 08, 2017 10:59 pm

Przyczłapał do pralni. Nim zaczął sprzątać, musiał odpocząć. Ciężko oddychał, a ból znowu dał o sobie znać. Kucnął przy ścianie, tak, żeby pochylić głowę. Zaczęło mu się lekko kręcić w głowie od bólu, poza tym był nadal słaby, po solidnym wpierdolu od Hayato.
Jak chwilę odsapnął, zaczął sprzątać. Jego taktyka sprzątania nie różniła się od tej, którą sotsował w poprzednich pomieszczeniach. Tutaj także, sprzątał powoli. Nie spieszyło mu się. Ogarniał nawet pod pralkami czy między nimi. Jak sprzątać, to dokładnie. To samo było z pucowaniem pod stolikami czy koszami na śmierdzące mundury.
To pomieszczenie nie było, aż tak duże jak pozostałe, więc nawet w miarę szybko udało mu się dojść do połowy, keidy zorientował się, że musiał wymienić wodę. Złapał więc za wiadro, a następnie wyszedł z pomieszczenia, aby wymienić wodę.
Jak wrócił, to myślał, że źle widzi. Jakiś kadet, który przyszedł wyprac pranie, popsuł pralkę i całą woda, wylała się na podłogę spod sprzętu. Xal był tak wściekły, że na kopach wygnał kadeciaka, prosząc go, żeby przyniósł narzędzia. W międzyczasie ogarnął, jeszcze raz wcześniej sprzątnięte miejsce.
Jak kadet wrócił, Xal wysunął pralke, uprzednio odłączając ją od prądu. Odkręcił śrubki, po czym zdjął górną pokrywę. Poruszał się w rytm muzyki, jaka grała w słuchawkach. Przyjrzał się dokładnie, to spowodowało wypuszczenie wody spod pralki. Szybko dostrzegł usterkę. Wiedział, jak naprawiać taki sprzęt, bo jego rodzice wiele rzeczy naprawiali sami. Co za tym idzie nauczyli Mexmerę i Xalantha tego samego.
Chłopak szybko wymienił uszkodzone uszczelki oraz uszkodzone dwa elementy. Włączył pralkę na na próbę i wszystko działało jak należy.
-Prosze tak na mnie nie patrzeć, proszę pani.-spojrzał na pilnującą go kobietę.-Właśnie oszczędziłem pani dodatkowej roboty.-Xal przeczesał włosy, po czym wrócił do sprzątania.
Skończył ogarniać pomieszczenie, po czym zabrał się za korytarze. Nim poszedł dalej, sprawdził wszystko bardzo dokładnie. Skoro było czysto, mógł iść dalej ze swoimi zabawkami. Nawet nie zwrócił uwag, jak szybko czas zaczął lecieći zeszła mu już prawie połowa dnia, jak nie więcej.

z.t -> sprzątania ciąg dalszy
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pralnia   

Powrót do góry Go down
 
Pralnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
DRAGON BALL NEW ERA :: Podziemia-
Skocz do: