DRAGON BALL NEW ERA

Dragon Ball by Akira Toriyama
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Punkt Naprawczy Mundurów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Punkt Naprawczy Mundurów   Czw Gru 08, 2016 12:22 am

Jedno z ważniejszych miejsc w Ośrodku. Można rzec, że to szpital dla rannego umundurowania. Z tego miejsca było blisko do magazynu, z którego nieraz była potrzeba coś zabrać. Dość niepozorne rozsuwane drzwi kryły za sobą sporą przestrzeń, która jak się potem po wejściu okazywało była nawet wręcz zatłoczona różnymi maszynami, blatami, regałami z materiałami, narzędziami itd. Już nie wspominając o bywalcach tego zacnego miejsca.
Stali pracownicy odpłatnie przeprowadzali naprawę, ale tylko wyższym rangom. Materiały w końcu były kosztowne. Ci w niższych szczeblach hierarchii sami bowiem musieli doprowadzać do stanu używalności  swoich "pacjentów" odbywając wcześniej odpowiedni kurs, który mieli możliwość odpracować. Zdarzało się też, że ci uprzywilejowani sami naprawiali swoje umundurowanie.
Gdzieś w kącie z boku znajdowała się sekcja projektowania gdzie po uiszczeniu odpowiedniej opłaty można było zrealizować własny model pancerza lub uniformu (albo jedno i drugie).
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Punkt Naprawczy Mundurów   Czw Gru 08, 2016 2:20 pm

Chłopak kierował się za Greefisem który to podobno miał mu pokazać drogę do miejsca gdzie sam sobie naprawi mundur. Ten nie wiedział, że takie coś istnieje. Dlatego chciał pokazać ranę i, że został zraniony przez kogoś. Oczywiście, gdyby wiedział wcześniej, to tym bardziej nie powiedziałby, że został przez kogokolwiek zaatakowany. Ale skąd mógł to wiedzieć? W regulaminie nic o tym nie było. Nikt mu tego nie powiedział. Dopiero teraz pewien Half mu przekazał taką informację. Przydatne. Bardzo przydatne miejsce. Pewnie będzie tu częstym bywalcem po walce. Nie dziwota prawda? W końcu wciąż jest saiyanem. Nawet będąc w miarę inteligentnym wciąż lubi sobie powalczyć i rosnąć w siłę jak każdy z członków jego rasy. Dlatego znając życie będzie tutaj bywał.

W końcu przeszli przez wiele korytarzy i trochę czasu im to zajęło co samo w sobie nie było w ogóle dziwne. Na dodatek zapamiętał jako tako drogę i widząc to gdzie zmierzali, stwierdził, że te pomieszczenie które znając życie było w remoncie niczym pralnia, znajdowało się również w piwnicy. Będzie na następny raz pamiętał, ale pozostawał jeden zasadniczy problem. Nie potrafił naprawiać munduru! Będzie musiał niestety kogoś o to zapytać i poprosić, by go tego nauczył. Smutne, ale prawdziwe. Gdyby River nie był kretynem i nie zrobił tego co zrobił to również, by się tego musiał uczyć. A tak nie darują mu tego i wypierdzielą gdzieś w kosmos na zapewne jakieś zadupie na końcu galaktyki, gdzie nawet czerwie nie chciałyby żyć. A to już coś prawda? No właśnie.

Po pewnym czasie prawie udało im się dotrzeć do miejsca które dla młodego było zupełnie nieznane i nowe. Ciekawe ile jeszcze istniało takich pomieszczeń w których w ogóle nigdy jeszcze nie był, a były całkiem przydatne, a co ważniejsze niesamowicie im potrzebne. W sumie każdy saiya-jin powinien tutaj się znaleźć po walce i naprawić własne uzbrojenie. W końcu zapewne kosztowało to naprawdę masę kasy, a każdy kadet miał nie tylko uniform szkoleniowy, ale i coś wytrzymalszego do misji, i sparingów. To na pewno było znacznie, ale to znacznie droższe. I każdy kadet dostawał i to, i to! Chyba, że zrobił to co pewien obsraniec i cóż. Musiał chodzić w worku. A nawet to mu zabrali i siedział teraz zupełnie nagi. Wolał jednakże nawet o tym nie myśleć co się tam teraz musiało dziać. Bogu dzięki, że go pastylkami nie karmili, bo nawet izolatka nie byłaby zdatna do użytku. Zresztą i tak nie było tam kibla więc będzie robił pod Siebie. Współczuł mu tego. Przynajmniej mogli mu dać ten worek, albo kibel, ale i tak Generał go oszczędził i nie zabił na miejscu. Za co był mu wdzięczny. River go denerwował, ale polubił tego pajaca. Miał nadzieję, że kiedyś się spotkają, i mu nakopie do dupy, tak dla świętego spokoju, za denerwowanie go.

Nareszcie zobaczył drzwi do pewnego pomieszczenia na których było napisane "Punkt Naprawczy Mundurów" już po tym wiedział, że dobrze trafił. Wkroczył za Greefisem i poszedł się przywitać z tym kto tym wszystkim tutaj "zarządzał". Stanął na baczność i zasalutował.
- Sir! Kadet Altair Drake melduje się i przyszedł tutaj, aby naprawić mundur.
Ale potem podrapał się po nosie bo mimo wszystko i tak nie wiedział jak to zrobić więc zwrócił się w stronę Greefisa.
- Czy mógłbyś Mi pokazać jak się naprawia własny uniform, lub też pancerz?
Spokojnie czekał na odpowiedź. Jak się nie zgodzi to poprosi tego który tutaj był. Może On mu pokaże jak się to robi.
Powrót do góry Go down
Greefis

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 04/12/2016

PisanieTemat: Re: Punkt Naprawczy Mundurów   Pią Gru 09, 2016 12:28 am

Przez całą drogę zwyczajnie ignorował pieprzenie smarkacza. Nie wdawał się w dyskusje, bo to nie miało sensu a i nic nowego nie było powiedziane. Gówniarz nie rozumiał powagi sytuacji. Uparcie pierdolił, że jest tylko kadetem. Ta, kadetem kurwa, który równocześnie jest ostatnim z jednej z najpotężniejszych rodzin na Vegecie. Normalnie nikt by takiego smarka nie atakował na przepustce gdyby nie był tak ważny. W ogóle bym im się to nie opłacało. Większość tutaj to wojownicy, więc nawet jak ktoś by próbować kraść, to by mu wpierdolili. Nawet Tsufule mieli własną broń w razie czego gdyby ktoś za bardzo fikał. Greefis rozmyślał, to co się wydarzyło to był typowy klasyk. Wystarczyło, że Drake wyściubił nos poza akademie i był do tego zupełnie sam. To była idealna okazja dla tych goryli. Jednak on im przeszkodził wpierdalając im tak mocno, że pewnie ledwo się ruszali. Na samo przypomnienie sobie widoku miazgi z tego ryja lekko się uśmiechnął rozmarzony. Domyślał się nieco kurwa, że młody coś pewnie kombinował, ale mu nie pozwoli na to. Na chuj dodatkowo prowokować tamtych. Następnym razem może nie zdążyć mu dupę uratować, a Taro go pewnie zwyczajnie zajebie. Niech to wszystko samemu dojrzy, jak to mawia jego babcia.

Altair pewnie go brał za idiotę jak Gównozurana. Miał na to wywalone, każdy niby mądry też tak o nim nieraz sądzi póki go lepiej nie pozna. A młody dosłownie gówno wiedział o życiu. Już dawno miał odrobione swoje zakurwiste zadanie domowe i wiedział, że Drake od małego był dosłownie sam więc jakoś mu odpuszczał. Rozumiał co znaczy stracić rodziców, ale miał jeszcze siostrę i dziadków. Po chuja się teraz zaczyna rozklejać jak mały bachor ?

Przez większość drogi przez miasto szedł za chłopaczkiem. Jeszcze ten się dziwił czemu jest jeszcze z nim. Już mu kurwa o tym mówił. Chcąc czy nie, został jego ochroniarzem póki ten nie będzie na tyle silny by samemu się bronić. Zrobił typowe obrażone "pfff". Zanim jeszcze dotarli wyjął swoje niby okulary i je założył. Włączył namierzanie w scouterze i się zawiódł. Tyle czasu i a nie było widać by dalej odeszli niż parę uliczek od baru. Mimo wszystko wyświetlana mapa na szkłach i ten konkretny punkt na niej posuwał się dalej przez miasto. A jednak to już było coś. Dobrze, że jednak im nie połamał wszystkich kończyn.
Zanim doszli schował urządzenie pod pancerz. W końcu stanęli przed Ośrodkiem. Po obu stronach bramy stało dwóch Saiyan. Rozpoznał ich i chciało mu się zwyczajnie śmiać. Te dwa młotki z jego rocznika stali na czujce jako strażnicy. No weź kurwa, a niby tak marzyli o randze minimum kapitana. Życie w chuj jest niesprawiedliwe. Obrzucili go pogardliwym spojrzeniem na co sam odpowiedział tym samym. Nic nie mówiąc przepuścili ich. Było widać po zaciętych twarzach jak się gotują w środku, a i nie mogli nic zrobić. Nie z racji rangi jakiej i tak Groszek nie posiadał, ale z faktu że ostatecznie skończą w skrzydle szpitalnym jako puzzle. Tia, nienawidzili zielonowłosego nie tyle z tego powodu, że zaszedł znacznie dalej od nich (a wcale się nie starał), ale także z tego dlatego, że był Halfem. Dodatkowo się go bali, bo był znacznie silniejszy. Napawał się tą pustą nienawiścią.

Zanim jeszcze wkroczyli młody poprosił by go zabrać do punktu. Groszek zdawał sobie sprawę o niedoinformowaniu, dopiero kilka dni minęło jak tylko Altair się znalazł w Akademii.

-Okej. Na pewno ci się tam kurewsko spodoba.- uśmiechnął się tylko i poszedł przodem. Nawet się za bardzo nie spodziewał się, że ten zainteresuje się czymś kto nie docenia póki sam tam nie trafi.

Prowadził korytarzami przez kilka rozwidleń, także schodami. Dla młodego to pewnie było niczym labirynt i zapewne mu się jakoś dłużyło. W końcu stanęli przez rozsuwanymi drzwiami z nazwą tego miejsca. Obok było okienko przy którym był jakiś przycisk. Nacisnął go i przytrzymał. Nic nie było słychać a po chwili pojawił się jakiś wysoki i chudy chłopaczek w oknie. Na widok zielonowłosego się rozpromienił. Half się skrzywił.

-Cześć stary. Co tam ?- padło głupie pytanie z uśmiechniętej mordy w oknie.

-Daruj se te pieprzenie Śliwa i po prostu mnie kurwa wpuść.- nie znosił tego wesołka, ale tamten się tym nie przejmował.

-Ojoj, znowu przeklinamy. Dziwne, że ci jeszcze nie wyrwała tego wulgarnego jęzora.-

-Stul morde i po prostu otwórz te zakurwiałe drzwi.- jeszcze by brakowało a sam by sobie otworzył.

-Ojoj dobra, jakiś ty nerwowy.-

Drzwi się rozsunęły przy cichym warkocie serwomotorów, a chłopak z okienka znikł by zaraz się pojawić w otwartych wrotach uśmiechając się tak jakby był naćpany. Oczom Altaira ukazał się tak jakby raj,a przynajmniej dla tych co mieli jakiekolwiek zdolności manualne. Dla niektórych to miejsce było niczym tortura, ale zdania były podzielone.
Portier punktu w geście przywitania wyciągnął do Groszka dłoń, ten ją zignorował. Ten się nie poddawał, ale widząc że nic z tego podał rękę Altairowi. Chłopak ją uścisnął. Nagle Drake'a wykurwiście poraziło, że aż nie tylko się cały zjeżył, ale krótką chwilę był w powietrzu trzymany za rękę. Śliwa zaśmiał się niczym wariat, ba zaczął się pokładać ze śmiechu na podłodze turlając się przy tym.

-Ja nie mogę HAHAHahahaha Chwycił Ahahahaha Nabrał się na podrasowany brzęczyk hahaha- jak tylko zdołał wstać, to przy dalszym już chichocie pokazał otwartą dłoń, na której było małe urządzonko, które kopnęło prądem Alta.

Dla niego to był zajebisty żart, ale nie dla zielonego i czerwonookiego, który teraz tego posmakował i chyba zrozumiał czemu Groszek tak niechętnie chciał podać mu rękę. Z włosów smokowatego nawet dym się ulatniał krótką chwilę. Prawdopodobnie nie polubił żartownisia. Gdy tylko Śliwa się opanował, to zdołał wydukać żeby szli do sekcji projektowej. Młody się musiał ogarnąć i weszli do środka. Gdyby tylko Drake spojrzał za siebie to by zobaczył, że od środka na ścianie tuż nad drzwiami wielkimi literami jest napisane ziemskie przysłowie: JAK SE POŚCIELESZ, TAK SIĘ WYŚPISZ.


Zygzakiem omijali wszelki sprzęt, materiały, uniformy na blatach w różnym stopniu zniszczenia jak i naprawy, tych co nad nimi sterczało z narzędziami i różne inne pierdoły. Było głośno, ale co ciekawe nie było chaosu. Każdy miał zajęcie i robił co trzeba było. Doszli w końcu do miejsca zwanym "Sekcją Projektowania". Altair mógł podziwiać wstępne modele przyszłych pancerzy na prywatne zamówienia. Greefis dojrzał pewną osobę i podszedł do niej. Już z daleka było widać tą zieloną grzywę.


Drake niczym robot wyrecytował swoja sztywną formułke do osobnika obok dziewczyny, ale jednak to nie on był szefem, a Halfka. Młody pewnie był zdziwiony. Bo ta wydawała polecania i słyszał "Tak jest, szefowo" od paru innych pracowników.

-Cze siora. Co tam Berb ?- przywitał się Groszek gdy tylko tamtych wysłała po pare materiałów do magazynu korytarz dalej od Punktu.

-Hej Greef-

-Dziwka-

-Kretyn-

Oboje się roześmiali. Potem zielonowłosy przedstawił chłopaka swojej siostrze.

-Hej, ty jesteś tym sławnym Drake'iem. Widzę, że poznałeś już mojego nieznośnego młodszego brata. Jestem Beriblu, ale możesz mi mówić Berb albo Beri. Zarządzam tym szpitalem dla uniformów dając im nowe życie.- była miła, uśmiechnięta i nie była wulgarna jak jej brat.

Na powtórzoną prośbę Altaira  skierowaną tym razem do niej, jeszcze szerzej się uśmiechnęła.

-Jak tak ładnie prosisz, mogę osobiście cię nauczyć tego i owego. O, już masz tu dziurę. Zaraz ci pokaże jak ją naprawić. Ale będziesz musiał się koniecznie przebrać.- już Alt się zbierał do kwatery gdy ta mu kazała by przekazał Śliwie by ustawił drzwi na automacie.

Gdy Drake'a nie było Groszek pomówił nieco ze starszą siostrą i się zadeklarował, że zapłaci za wszystkie straty w materiałach w trakcie kursu młodego. O dziwo przy siostrze nie był taki wulgarny, bardziej jak normalny człowiek się wysławiał.

W czasie gdy Altair uczył się podstaw reperacji na czymś co nie było wiele warte, Half poleciał do miejsca docelowego, które pokazał ostatecznie jego scouter, tam gdzie był nadajnik. Po powrocie powiadomił swoją bandę z TSV o tym co się stało, ale dostał opierdol w stylu: Co tak późno?. Sadao kazał pilnować Drake'a tyle ile się dało, a oni się zajmą resztą i dadzą znać za jakiś czas.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Punkt Naprawczy Mundurów   Pią Gru 09, 2016 12:38 pm

Zanim jeszcze młodzieniec dostał się do środka to Greefis coś tam rzekł, że na pewno mu się spodoba. Cóż, nie zaszkodzi mieć jakieś dodatkowe zdolności prawda? Jakoś da radę. W końcu nie zawsze będzie mógł polegać na kimś innym. Taka prawda. Teraz jeszcze jest dobrze, ale co potem? No właśnie. Nie będzie miał innych saiyan pod ręką, gdy będzie na misjach. Więc nie ma wyboru będzie musiał się nauczyć czegoś więcej co pozwoli mu przetrwać. W sumie jak tak teraz pomyślał, to będzie bardzo dobry pomysł, by również poprosić kucharza, kwatermistrza i może lekarza o naukę. Nie miał pojęcia czy się zgodzą zważywszy na to, że był kadetem i uznaliby to pewnie za zawracanie głowy, ale kto wie. Może ich przekona.

Znalazł się przed zapewne rozsuwanymi drzwiami i okienkiem, gdy Greefis coś tam przycisnął, to właśnie w tym okienku zjawił się jakiś młody saiyan najwidoczniej znajomy zielonowłosego. Nazywał się Śliwa, albo przynajmniej taki miał pseudonim. Bardzo dobrze się znali z tym co mu ogon uratował, ale go osobiście niezbyt to obchodziło. Po otworzeniu drzwi już miał się rozejrzeć, gdy nagle ten podał mu dłoń. Poprzednio dojrzał, że Half mu jej nie podał, ale w sumie Drake'owi podał z ledwością. Postanowił w geście szacunku to zrobić. I nagle jak go nie kopnął prąd! Czuł się jakby dotknął mokrą dłonią włączonego trochę mało bezpiecznego urządzenia...no dobra, może nie aż tak. Ale wręcz poleciał do góry, a jego włosy stały do góry jak na jakiejś dziwnej przemianie. Normalnie po jego ciele i włosach przechodziły lekkie wyładowania, a On wyglądał co najmniej dziwnie. Oczywiście ten śmieszek pokładał się ze śmiechu. Altairowi nie było jednakże do śmiechu. Jeszcze mu da "popalić" elektryczność, zwalczaj elektrycznością. Jak to mówi przysłowie. I tego się będzie trzymał. Będzie musiał uważać na niego mimo wszystko.
- Widzę, że dogadałbyś się z Kenzuranem. Szkoda, że już go nie poznasz.
Na koniec wręcz z jego nosa wyleciał dymik, nie dość to, że z włosów wyleciał to jeszcze z nozdrzy.
- Teraz to tym bardziej przypominam smoka, brakuje, bym zionął błyskawicami.
Rzekł i wypuścił znowu dymik. Starał się ogarnąć włosy, ale było to niesamowicie ciężkie. Co prawda po jakimś czasie, lekko mu się udało, ale wiedział, że to tylko na chwilę. Westchnął. Podrasowany brzęczyk co?

W końcu mógł rozejrzeć się po tym całym miejscu. Stwierdził, że jest ono niesamowicie ciekawe, wręcz interesujące. Nie wiedział, czy będzie uwielbiał to miejsce, czy nienawidził. Wszystko się okaże, jak będzie mu tutaj szło. Jedno wiedział na pewno. Nauczy się tutaj czegoś co przyda mu się w akademii, ale również może nawet i na misjach. Kto wie. W każdym razie i tak mu się tutaj podobało, na te wszystkie urządzenia patrzył z nieukrywanym podziwem i nawet chęcią ich sprawdzenia. Będzie zapewne mógł naprawić tutaj wszystko co jest związane z jego "ochroną" A przynajmniej tym co nosił. Będzie tutaj często bywał to jest pewne. Ale raczej mu się tutaj spodoba, i nie będzie tego traktował jako karę.

Mieli iść do sekcji projektowania. Jak sama nazwa wskazywała, były tam pewnie projekty, nowych pancerzy. Jeszcze dojrzał Ziemskie przysłowie nad drzwiami. Ciekawe, czy chodziło o to, że tak jak naprawisz sobie pancerz, to będzie zależało tylko od Ciebie, czy ten przetrwa i uratuje Ci tyłek czy też nie. Ale nie przejmował się tym zbytnio. Gdy weszli do środka to było tak jak się spodziewał. Masa przeróżnych projektów. Oczywiście pomylił szefów, i trochę mu było głupio, ale musiał przyznać, że tamten wyglądał na wysokiego rangą. No nieważne. Jego oczom za to ukazała się piękna i młoda, a przynajmniej tak myślał, dziewczyna o zielono-czarnych włosach. Nawet bez ich dialogu domyślił się, że są rodzeństwem. Oczywiście jak to rodzeństwo, byli dla Siebie "mili" typowe.

Krwistooki teraz, gdy tak stał przed tą dziewczyną to się zrobił czerwony na twarzy i nie wiedział zbytnio co powiedzieć, ani jak powiedzieć. Warto w końcu przypomnieć, że nasz młody wojownik nie miał praktycznie żadnego kontaktu z płcią przeciwną, na dodatek było mu gorąco, dziwne uczucie. Gdy usłyszał, że jest "tym sławnym Drake'iem" to cieszył się, że przynajmniej nie jest niesławny niczym Kenzuran. Ale czemu był sławny? Dlatego, że był ostatnim z rodu? Zapewne tak. Jego rozmówczyni nazywała się Beriblu. Szpital dla uniformów. Ma sens. Mimo to dalej nie wiedział jak się ma zachować więc ukłonił się lekko niczym gentelman, z ręką na sercu, chociaż wciąż był czerwony na twarzy, ale ogarnął słownictwo, by dziwnie to nie wyglądało.
- Miło mi Beriblu. Nazywam się Altair Drake, ale znając życie moje imię i nazwisko prawie każdy zna.
Uśmiechnął się gorzko i jeszcze raz popatrzył się na rozmówczynie, zastanawiając się co powinien zrobić. Greefis mu nie odpowiedział odnośnie nauki, więc co mu szkodziło spróbować tutaj? Znowu się lekko ukłonił lecz tym razem inaczej, tak jak ludzie którzy o coś prosili bądź przepraszali.
- Czy mogłabyś Mnie nauczyć naprawy uniformów i pancerzy? Jestem pewien, że bardzo Mi się przyda ta wiedza. Proszę.
Gdy tylko usłyszał odpowiedź twierdzącą, to aż się rozpromienił, a na jego twarzy znalazł się duży uśmiech, co zabawnie wyglądało z jego lekko czerwoną twarzą. Ale teraz jak sobie przypomniał. Musiała, być starsza niż sądził, albo Greefis młodszy niż na to wyglądał skoro była jego starszą siostrą. Była również miła, ale jej brat był nawet zabawny z tym swoim przeklinaniem. Chociaż jak tak dalej pójdzie to mu uszy zwiędną. Gdy usłyszał, że będzie musiał się przebrać to pokiwał głową i to też zrobił, przebierając się w zapasowy ubiór który otrzymał i rozpoczął naukę.

Musiał przyznać, że początkowo nie ogarniał, ale nie przejmował się tym. Uwielbiał uczyć się nowych rzeczy, sprawiało mu to niemałą radość, i zawsze był to dodatkowy plus do zdolności, a oprócz inteligencji, niczego innego nie miał, ani też oprócz jako tako walki, niczego innego nie potrafił. A to niedobrze. Będzie musiał korzystać i nauczyć się wielu rzeczy. Chłonął wiedzę niczym gąbkę, a że miał dobrą pamięć, nawet bardzo dobrą to zapamiętał każdy najdrobniejszy ruch i szczegół. Co prawda, gdy sam to robił to nie miał, że tak powiem takich zdolności manualnych, ale był pewien, że mu się to z czasem wyrobi. Po naprawieniu postanowił podziękować.
- Bardzo dziękuję za pomoc.
Odpowiedział lekko czerwonawy, ale też mu powiedziano, że jak chce to może się u nich uczyć i to znacznie, znacznie więcej się dowie, na co od razu się zgodził. Ładnie się pożegnał i ruszył w stronę kwatery, bowiem po tym wszystkim był straszliwie zmęczony. No i oczywiście przebrał się wcześniej w swój uniform.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Punkt Naprawczy Mundurów   Czw Cze 08, 2017 11:30 pm

Wczłapał się do kolejnego pomieszczenia. Akruat wszyscy mieli przerwę, więc mógł na spokojnie wszystko posprzątać.
Zanim jednak, wypucował podłoge, musiał pozamiatać. Nie można było umyć jej, skoro wszędzie warlały się resztki materiałów i innych ścinków. Zatem, jak tylko dorwał miotłę, począł zamiatać. Robił to w rytm muzyki. Starał się żadnego miejsca nie pominąć. Czasami się zapomniał i nawywijał z miotłą w rytm muzyki i dopiero strzał szczotką od kibla doprowadził go na ziemię. Zaśmiał się tylko i wrócił do sprzątania.
Jak pozbył się śmietnika z podłogi, zabrał się za jej szczotkowanie. Wszystkie zagłębienia, kanaliki nie umknęły ogoniastemu, który całkiem wkręcił się w swoją robotę.
W pewnej jednak chwili, zrobiło mu się ciemno przed oczami. Zamknął na chwile oczy, po czym począł wolno oddychać, łapiąc hausty powietrza. Znowu, ból dał o sobie znać. Musiał spróbować go pokonać, bo miał jeszcze drugie tyle roboty. Nie mógł sobie pozwolić na opierdalankę. Tym bardziej, że przyświecał mu cel i nie miał zamiaru go spieprzyć. Rozmasował skronie i wrócił do pucowania podłogi.
Poszło mu to trochę wolniej niż przypuszczał, jednak skończył. Z racji tego, że nie był zadowolony z całego efektu, wyszorował podłogę jeszcze raz. Drugie podejście, też nie przypało mu do gustu, więc zrobił to trzeci raz. Dopiero wtedy, był zadowolony.
Sprawdził podłogi, po czym zaczął szorować podłogi na korytarzu. Jak i to zrobił, zabierał się do zabranai dupy, keidy został złapany przez opiekuna sali. Wykorzystał Xala do tego, by wyszorował wszystkie maszyny. Xalanth nie zamierzał odmawiać, więc spędził tutaj jeszcze dobre kilka godzin na dokładnym myciu sprzetu. Starał się niczego nie uszkodzić, bo miał teraz dwie pary oczu, które patrzył na jego poczynania.
Wyszorował maszyny bardzo dokładnie, patrząc by każdy ich element został w nienagannym stanie. Niestety, czwarty raz musiał szorować podłogę. No nic, w końcu co za różnica. Kolejny raz umył podłogę, a kiedy skończył, zabrał swoje manatki i udał się dalej sprzątać. Po drodze skoczył do łazienki zmienić wodę oraz się załatwić, bo lada moment popuści w gacie. Jak to zrobił, poszedł dalej.

z.t -> idę dalej sprzątać
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Punkt Naprawczy Mundurów   

Powrót do góry Go down
 
Punkt Naprawczy Mundurów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
DRAGON BALL NEW ERA :: Podziemia-
Skocz do: