DRAGON BALL NEW ERA

Dragon Ball by Akira Toriyama
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Didi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Didi "Smoczur"

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 14/12/2016

Scouter
Walka Wręcz: Amator
Walka Bronią: Brak umiejętności
Kontrola KI: Amator

PisanieTemat: Didi   Czw Gru 15, 2016 12:11 am

Imię:Didi
Wiek:16
Rasa:Smoczur (taki mały prawie smok)
Podrasa:
Wygląd:Szczupła o ciemnej łusce pokrytej licznymi bliznami. 80cm w kłębie, 200 cm długości z ogonem, 173-190 wysokości stojąc na 2 łapach, w zależności czy liczyć z "grzebieniem". 260 cm rozpiętości skrzydeł. Wzdłuż kręgów posiada szereg srebrnych kolców. Podbrzusze przybiera kolor grafitowy, a błony skrzydeł fioletowy. Wnętrze uszu jak i grzebień zabarwiają sie na czarno-szkarłaty kolor. Pysk jak i przednie łapy prawie zawsze pokrywają bandaże. Sam pysk swym krojem przypomina swym zarysem nieco zaokrąglony diament z rzutu bocznego. Jej lewe oko jest czerwone. Prawego nie posiada. Jej pazury mają od 2-3 cm i są ciemnofioletowe, poduszki łap są tuńczykowe.
Charakter: jest nieco nie ufna i przyjacielska, zawsze chętna do pomocy jak i uciekania. Stara się być wierną kompanką lecz strach często jest jej złym doradcą. Nie lubi krzywdzić, a przemoc uważa za złą i nie potrzebną
Historia:Nie łatwo być smokiem w świecie ludzi. Didi dobrze o tym wie, a blizny są tego świadectwem. Lecz zacznijmy od początku. Wykluła się nie wiedząc nawet czym jest i gdzie jest, a tajemnica tego jaja penie już zawsze pozostanie zagadką. Piecza w której przyszło jej spędzać pierwsze chwile życia pokryta była fosforyzującym mchem, a instynkt samozachowawczy nakazał jej pożywianie się nim. Tu by mogła skończyć się jej historia gdyby nie istoty zwane ludźmi. Wkroczyli z butami do jej domu i pierwsze co zrobili... Sami pomyślcie co mogli by zrobić z nie znana istotą która groźnie wyglądała. Didi nie znała dotąd strachu czy bólu, a poznanie go w tak nagły sposób wywołuje tylko panikę. Kolejne lata spędziła jako "zabawka" szaleńca chcącego więcej mocy. Pozbawił on ją oka lecz nie tylko jego wtedy znała. Samica człowieka która się nią opiekowała pokazała jej ciepło przyjaźni i czym jest troska. Dla smoczycy była ona wyjątkową i dobra osobą, więc zaczęła ją naśladować. Wkrótce też dochodząc do wniosku że wypowiadane przez nią dźwięki muszą mieć jakiś sens. To też poczęła zwracać na to większą uwagę. Uczyła się słów i ich znaczenia i gdy nadszedł dzień w którym straciła oko, puściła odpowiednią wiązankę w kierunku oprawcy. Nie obyło się bez kary, po której stała sie ostrożniejsza, a przy pierwszej okazji uciekła bojąc się bólu. Czuła z tego powodu wyrzuty sumienia lecz strach przed bólem jest zbyt wielki. Chciała by znów znaleźć przyjaciół lecz nie ufa prawie nikomu. Bo jak ufać gdy na tyle osób tylko jedna była miła i wszyscy są tak różni od ciebie?
Techniki:Ki Blast, Bukūjutsu

Siła:3
Szybkość:12
Wytrzymałość:14
Energia:11
J:400
HP:224
KI:176

[u]Planeta/Miejsce zamieszkania:Ziemia
Powrót do góry Go down
Nat
Admin Kat
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 17/06/2015

Scouter
Walka Wręcz: Ekspert
Walka Bronią: Zaawansowany
Kontrola KI: Zaawansowany

PisanieTemat: Re: Didi   Czw Gru 15, 2016 8:15 am

No dobra...co to ma być?

Patrzę więc i widzę, że wygląd...eee w miarę ujdzie.

Patrzę i na pierwszy rzut oka, nie widzę nawet charakteru, przyglądam się i widzę, aż 3 zdania! No kurde najkrótszy charakter, jaki widziałem od lat!

Patrzę dalej i widzę super krótką historię, nie no serio?

Nawet nie mam się co bardziej w treść zagłębiać, bo wszystko jest stanowczo za krótkie.


Mój wniosek na tą chwilę: DO PRZEDŁUŻENIA
Powrót do góry Go down
Didi "Smoczur"

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 14/12/2016

Scouter
Walka Wręcz: Amator
Walka Bronią: Brak umiejętności
Kontrola KI: Amator

PisanieTemat: Re: Didi   Czw Gru 15, 2016 3:16 pm

Imię:Didi
Wiek:16
Rasa:Smoczur (taki mały prawie smok)
Podrasa:
Wygląd:Szczupła o ciemnej łusce pokrytej licznymi bliznami. 80cm w kłębie, 200 cm długości z ogonem, 173-190 wysokości stojąc na 2 łapach, w zależności czy liczyć z "grzebieniem". 260 cm rozpiętości skrzydeł. Wzdłuż kręgów posiada szereg srebrnych kolców. Podbrzusze przybiera kolor grafitowy, a błony skrzydeł fioletowy. Wnętrze uszu jak i grzebień zabarwiają sie na czarno-szkarłaty kolor. Pysk jak i przednie łapy prawie zawsze pokrywają bandaże. Sam pysk swym krojem przypomina swym zarysem nieco zaokrąglony diament z rzutu bocznego. Jej lewe oko jest czerwone. Prawego nie posiada. Jej pazury mają od 2-3 cm i są ciemnofioletowe, poduszki łap są tuńczykowe.
Charakter: Smoczyca jest nieco nie ufna, doznała wielu krzywd i to nakazuje jej ostrożność, jednak jeśli nie widzie w kimś zagrożenia to jest przyjacielska, zawsze chętna do pomocy jak i uciekania gdy tylko poczuje sie zagrożona, to nabyta płochliwość. Stara się być wierną kompanką lecz strach często jest jej złym doradcą. Nie lubi krzywdzić, a przemoc uważa za złą i nie potrzebną. Nie trzyma urazy, a krzywdy stara się ignorować chociaż pamięta je dokładnie i mniej chętnie pomaga tym którzy zrobili jej krzywdę lub źle traktowali. Jest szczera i uczciwa, a klamstwa uznaje za krzywdzenie innych, jednakże jeśli dla kogoś jest lepsze nie znac prawdy to potrafi się z nia minąć lub lekko ją nagiąć. Nie nawidzi gdy ktoś próbuje zrobic z niej wierzchowca, chociaż sama była by w stanie narzucić sobie na grzbiet rannego, by udać się z nim w miejsce gdzie go uratują.
Historia:
Smoki, majestatyczne stworzenia o których piszą legendy. Można je kochać i nienawidzić przez ich siłę. Jej matka mogła tylko ukryć jajo w podziemne pieczarze i rozpalić ogień zapewniając temperaturę potrzebną do wzrostu. Niedługo przed tym została bowiem ciężko ranna i zmuszona do opuszczenia gniazda. Smoczyca umierając mogła tylko zużyć cale swoje Ki by napędzić porosty do wzrostu.
Gdy ogień zgasł, a temperatura malała, nastąpił cud "narodzin". Skorupa jaja pod naporem gadziego pyska. drobne paciorki oczu dość niemrawo rozejrzały się po pieczarze, nikogo nie było. Nikt nie przeszkodził w wykluciu się i nikt nie pomógł. Chwilę jeszcze zajęło opuszczenie skorupy i już mały kształt przemknął na szczyt kopca by rozejrzeć się. Urodzony drapieżnik właśnie objął panowanie. Głód sprawił, że zapolowała na jedyne co tu było, świecące porosty. Sama tego nie pamięta lecz w pierwszych tygodniach życia miała do dyspozycji również smoczą padlinę.
Didi rosła powoli gdyż dieta nie była obfita, a pewnego z powtarzalnych dni coś zakłóciło jej spokój. Dziwne małe zwierzę które miało skrzydła niczym ona i ich używało. Królowa pieczary podniosła się z gniazda na które składało się parę kamieni i kupa porostu. Napięła ciało dopadając do ziemi i zaczęła się zbliżać. Tak nie mogło być, jej spokój został zaburzony lecz... Nie była zła, a ciekawa. Rozłożyła dotąd służące tylko za koc skrzydła i powoli zaczęła poruszać nimi jak stworzenie. Coraz prędzej i prędzej czując jak ziemia traci się spod łap, a to sprawiło panikę i zapomnienie by poruszać skrzydłami. Nie zauważyła nawet jak stworzenie odleciało bo w jej pamięci pozostało latanie. Stworzenia na pewno nie zapomni. A od czasu jak było ono w jej królestwie zaczęła się prawdziwa zabawa, zakończona nie jeden raz siniakami. Jednak pieczary to złe miejsce do latania czy szybowania.
W między czasie gdzieś w podziemne tunele stały się trasa wycieczek i jedna z grup "turystów" usłyszała dziwny dźwięk w trakcie swej wycieczki. Przewodnik poszedł sprawdzić czy to nie jakiś zaginiony turysta, a to co zaobserwował przerosło jego oczekiwania. Daleko w dole na końcu wąskiego przejścia musiała być pieczara. Dobrze wiedział że większość tuneli nie została zbadana lecz ten... Jeśli wzrok go nie mylił to na końcu czekał skarb, jednakże nie da rady sam go pojmać. Wrócił tak owoż do swoich podopiecznych i wyprowadził ich z jaskiń by chwile później organizować grupę łowców.
Uderzyli następnego dnia. Smoczyca smacznie spała gdy usłyszała huk jakiego nigdy wcześniej nie znała i poczuła palący ból w okolicach skrzydeł. Chciała się zerwać, wzbić lecz ból gdy tylko poruszyła skrzydłami sprawił że z jej pyska dobył się żałosny odgłos. Kolejne co jej się stało była pętla na szyi, a mocne szarpnięcie powaliło ją na ziemie po tym jak początkowo, mimo bólu stanęła na dwojgu łap by wydawać się straszniejszą. Nie rozumiała co się dzieje a kolejne pętle znalazły się na łapach i uderzyła o ziemie wyjąc z bólu. Byli sprawni i skrępowali jej  przestrzelone skrzydła do ciała, przednie łapy chwycili razem i przypięli do łańcucha. Ten przeciągnęli przez obrożę którą założono jej w miejsce pętli. Sprawiło to że mogła używać tylko tylnych łap. Nie było to wygodne lecz łańcuch po chwili podłączony do wyciągarki w kładzie zapewnił im łatwe przymuszanie do poruszania się. Dla łowców jej rozmiar był dużym plusem ułatwiającym transport w miejsce docelowe. Miejsce docelowe, siedziba naukowca, wojownika.
Didi bała się cały czas od kiedy opuściła swoje królestwo, ten świat był taki wielki i taki jej obcy. A jej przyszły właściciel kupił ją tylko gdy jej przyszli oprawcy poinformowali go o odkryciu. Jako naukowiec chciał wiedzieć o niej wszystko. Pierwszego dnia tylko obserwował ją po zatknięciu w klatce. Kolejny jednak dzień był już gorszy, a ona dalej miała skrępowane skrzydła i przednie łapy, tego dnia dostała dziwny kleik, który jak się okazało miał być posiłkiem. Smak co prawda był inny niż porostu który po takim czasie nieco zbrzydł lecz nazwać to smacznym to spore miniecie się z prawdą. Tego też dnia pierwszy raz pograł jej krew. Didi już przy pierwszym kontakcie z igłą, znienawidziła jej szczerze. Tego dnia poznała też dziewczynę, córkę naukowca. Ta przyszła do niej późnym wieczorem. Didi oczywiście cofnęła się nie spodziewając się ze zamiast kolejnej igły, dziewczyna da jej rybę. Smoczyca nie znała tego co dała jej dziewczyna, a dźwięki jakie ta wydawała pokuszając na swój pysk były dziwne. Miała to zjeść? Pysk zbliżył się do ryby i zaczął węszyć. Pachniało smacznie, więc zostało przez nią niepewnie oblizane, a już po chwili zniknęło w czeluściach pyska. dziewczyna była naprawdę miła. Kolejnego dnia czekała ją powtórka z wczoraj. Schemat dnia jednak był inny gdyż to nie krew tym razem była pobierana, a pazur. Wieczorem dziewczyna również przyszła i przyniosła tym razem coś innego, kurczaka. Kolejne dziwne, a ciekawe pożywienie. Dziewczyna znów wydawała z siebie dźwięki, a gdy smoczyca nagle skoczyła w jej kierunku, na ile pozwalał łańcuch, pisnęła. Łuskowatą zdziwił ten dźwięk i to że po chwili człowieczka uniosła rękę i położyła jej na głowie. To było dość ciekawe i nawet miłe. Usłyszała od niej proste słowo gdy ta wskazywała na siebie, chyba jej imię. Następnie ta wskazała na nią mówiąc "Didi". Od tego dnia dość często słyszała to słowo w jej ustach. Dziewczyna zaczęła pokazywać też jej różne rzeczy mówiąc pojedyncze słowa. O wiele bardziej ją lubiła, niż tego starszego faceta. Jego się bała.
Minęło kilka dni nim rozwiązano jej łapy i skrzydła. Tymi zresztą zajęła się dziewczyna, bo rana, mimo że kula przeszła na wylot, nie była zbyt piękna. Pewnie dziweczyna zajęła by się nią wcześniej lecz dopiero po uwolnieniu jej skrzydeł spostrzegła rany. Kileka kolejnych dni było dla niej w miarę spokojnych, gdyż ludzki samiec tylko ją mierzył, a samica zajmowała się ranami. Samca najwyraźniej interesowało jak szybko Didi się leczy. a gdy ta się zaleczyła pobrał spory wycinek ciał z blizną do badań. Zresztą był to tylko początek pobierania próbek. Samca strasznie fascynowało ciało Didi i możliwości jakie dało by mu posiądźcie jego potencjału. Sama smoczyca w jego testach wypadał dobrze, chociaż bawił go znacznie jej niewielki potencjał siły. Może było by inaczej gdyby była większa lecz wzrastając jedząc początkowo tylko porosty nie bardzo miała ku temu możliwości.
Z kolejnymi dniami dano jej nieco luzu i po za badaniami nieco włóczyła się za dziewczyną. Ta znów szykowała rybę i wskazując na nią powiedziała "ryba".
-wrrryra- było odpowiedzą smoczycy
- Ry-ba - Powiedziała dziewczyna jeszcze raz
-wRry-ba- powiedziała smoczyca i gdy dziewczyna gładziła ją po głowie język Didi sprawnie porwał rybę, a słowa "Didi oddaj nie gotowe" wystarczyły by oddała zdobycz. Chwilę później słuchała jak dziewczyna kłóci się z swym ojcem o inteligencje gadziny. Chwilę później jej opiekunka wróciła z klockami o różnych kształtach i pudełkiem z otworami. Na oczach smoczycy wzięła jeden z kloców i odszukując odpowiedni otwór wsadziła do niego klocek. Następnie podała Didi kolejny klocek i pudełko. W pierwszym momencie łuskowata sprawdziła otwór przez który wszedł klocek dziewczyny lecz tu nie pasował, za to pasował do innego. Jak sie okazało każdy klocek pasował gdzie indziej, a dopasowanie zajęło Didi tylko chwilę lecz od tej pory dziewczyna intensywnie nauczała ją słów, a Didi dostając nagrodę ze każde poprawnie słowo, stanowiło dobrą jak dla niej motywację.  Zresztą zaczynając rozumieć rozmowy, zaczęła je podsłuchiwać. Samiec używał czasem wielu , jak odniosła wrażenie czerwonooka, brzydkich słów. Pokład emocjonalny jakie w nie wkładał był niezwykły i nieraz po pobieraniu przez niego próbek, powtarzała te słowa. Było to takie rozluźniające.
Didi nie myślała nigdy że wypowie te słowa na głos, jednak tak się stało gdy samiec zaczął coś mówić o wzroku smoków i nim do niej dotarło co się dzieje w jego ręku znalazło się jej oko. potok słów sam wyrwał jej się z pyska, a jego ręka uderzyła ją w pysk. Dla wątłej smoczycy było to niczym potracenie i po przetoczeniu się przez pomieszczenie skuliła się w jego kącie. Nawet delikatność dziewczyny nie pomogła. Smoczyca zdezorientowana przez brak oka i zmianę perspektywy widzenia raz nawet ugryzła opiekunkę i wbrew temu czego się spodziewała to zamiast dostać została przytulona. Może nie było to wiele lecz wtedy zrozumiała że gdzieś muszą być jeszcze podobni dziewczynie ludzie. Miała nadzieje nie trafić na więcej takich jak jej ojciec. Ta nikła myśl pojawiła się w jej głowie, myśl o ucieczce. Zaczęła uważniej przyglądać się samcowi. Mimo że ją ranił przy każdym pobieraniu próbek zaczęła za nim chodzić i zaciekawił ją jego trening. Najbardziej to jak kumulował energię i wypuszczał ją w postaci kuli. Nocą postarała się to powtórzyć lecz Energia nie kierowała się ku jej łapą... Energia skupiała się w pysku.
Dnia następnego tuż po pobraniu próbek podążyła za samcem i użyła nowo nabytej umiejętności by potraktować z niej jego aparaturę wywołując wybuch. Decyzja zajęła jej ledwie chwilę lecz po tej chwili Smoczyca była już za oknem. Wiedziała że wybuch co najmniej ogłuszył oprawce, gdyż nie podjął za nią pogoni od razu. Miała dość czasu by przekonać się że znów może latać. To dało jej możliwość ucieczki. Spojrzała jaszcze za siebie, dziewczyna wbiegała do pracowni, nic jej nie było. W oku zakręciła się smoczycy łza, żałowała że ją opuszcza ale robiła to by zaznać wolności. Leciała długo, miotana wiatrem, nie mając siły mu się przeciwstawić. Ostatecznie wylądowała niedaleko jakiegoś jeziora a bardziej rozbiła się o drzewo, nie potrafiąc określić jak ono jest blisko. Jezioro dało jej kilka ryb, lecz większość pożywienia stanowiła kora i znaleziona zieleń która zdawała się jadalna. Smoczyca trenowała skupianie energii i rozpoznawanie odległości z jednym okiem. jednak ile można być samemu? Od czasu jak poznała jak to jest nie być samemu czuła potrzebę przynależności. Ruszyła więc w bardziej zaludnione tereny, bojąc się co spotka lecz i z nadzieją na nowe przyjaźnie

Siła:3
Szybkość:12
Wytrzymałość:14
Energia:11
J:400
HP:224
KI:176

[u]Planeta/Miejsce zamieszkania:Ziemia


Ostatnio zmieniony przez Didi "Smoczur" dnia Nie Gru 18, 2016 1:45 am, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Didi   Czw Gru 15, 2016 7:17 pm

Charakter i wygląd stanowczo za krótkie. Historia od biedy to jeszcze można w ostateczności przyjąć jak się ma dobre serce. Plus pamiętaj, by edytować, a nie dodawać nowy post.
Powrót do góry Go down
Safari



Liczba postów : 30
Join date : 24/05/2015
Age : 29

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Didi   Pią Gru 16, 2016 12:25 am

Od razu mówię, że w porównaniu z pozostałymi forami Dragon Ballowymi, jesteśmy bardziej elastyczni w kwestii ziemskiej populacji.


Hm... Nie patrząc na literówki i brak akapitów w celu rozdzielania... Ogólnie KP dupy nie urywa.
Charakter nieco poprawiony widzem.
A historia... Wciąż krótka i jałowa raczej.
Wciąż prawie nie wiadomo nic.

Jako, że nie ma oka ma gorsze postrzeganie przestrzeni wokół co na twoim miejscu bym ujęła w wyglądzie.

Smoczek się wykluwa w jaskini odgrodzonej od reszty świata, nagle pojawiają się obcy i porywają stworka. Potem zwierzątko w niewoli, nad którym się znęcają i je badają ...
Całą histe można opisać zaledwie w kilku zdaniach.
Cóż... Jedno smocze jajo w opuszczonej jaskini... Moim zdaniem można to wyjaśnić. Skąd i dlaczego, co się stało z resztą. Czemu akurat ta jaskinia i czemu tam ludzie przyszli ? Jakie mieli zamiary ? Nic z tego nie było ujęte. Nie wiadomo czy to kłusowniczy czy jacyś poszukiwacze artefaktów albo co. Potrzeba im powodu czemu akurat ta jaskinia i co od niej chcą. A smok się mógł napatoczyć, więc się mogli bronić i go potem ująć dla własnych zysków. Co do właściciela, też nie wiadomo o co kaman do końca. Niby naukowiec z zainteresowaniem do mistycyzmu. Ja bym to rozwinęła. Ukazała dokładniejsze relacje z nim, pokazać jaki jest, czym się kieruje i na co mu potrzebny smok. Może miał jakiś konkretny powód czy coś. Rozwinąć też się przyda wątek z tą asystentką i braku zayfania do niej z początku. Dlaczego to robi, jaki w tym cel i tym podobne. Jak długo też trwała ta niewola jak i samotność? Bo już była na tyle dorosła, że se mogła pofruwywać w pieczarze.

" zaczęła ją naśladować" "Uczyła się słów i ich znaczenia"
JAK ?
Jesteś smokiem, twoje struny głosowe nie sa jakoś do tego przystosowane, mięśnie twojego pyska też nie pomagają. Tym bardziej, że jesteś dzikim smokiem. Opisz tą nauke. Niech ta opiekunka ci pomaga albo co. Co do wiązanki... Skąd smok może umieć przekleństwa ? Bo raczej nie od opiekunki. Chyba, że ktoś tam jeszcze był Razz

"Postrzelono i skrepowano"
Gdzie ? Prawdopodobnie w skrzydła by latanie uniemożliwić nim się mogło to zagoić. Tak, podpowiadam ci, bo raczej brakuje opisów i szczegółów.

Nie ma opisu miejsca gdzie trzymali twojego stwora. Czy to była jakaś speluna czy to był pałac bogatego kolesia trwoniącego kase na pierdoły i swoje widzimisię. Zależy to od ciebie. Szczególnie, że pewnie go ponownie spotkasz za jakiś czas w fabule.

Brakuje mi konkretów, szczegółów. Nie ma tej iskry.
A jeszcze trzeba wziąć pod uwage Timeskip... Inaczej mówiąc: masz zadanie opisać dodatkowo tydzień na wolności jak ją spędzasz i jak se radzisz.
Niby jesteś taki weteran na forach, a jednak twoja KP tego nie pokazuje, a ja nie jestem polonistką by wiedzieć że stać cię na więcej.
KP jest SŁABA.

Brak AKCEPTA
Powrót do góry Go down
Safari



Liczba postów : 30
Join date : 24/05/2015
Age : 29

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Didi   Wto Gru 20, 2016 4:14 pm

Nooo, teraz jest cudnie. Wprawdzie są literówki, ale to tylko drobnica.
Teraz moge dać AKCEPT
Tylko jeszcze zaczepie Nata jak będzie, a po poprawkach pewnie da akcepta.
Powrót do góry Go down
Nat
Admin Kat
avatar

Liczba postów : 165
Join date : 17/06/2015

Scouter
Walka Wręcz: Ekspert
Walka Bronią: Zaawansowany
Kontrola KI: Zaawansowany

PisanieTemat: Re: Didi   Wto Gru 20, 2016 8:50 pm

No dobra, skoro Safi mówi że jest git to niech będzie.

AKCEPT


Zamykam.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Didi   

Powrót do góry Go down
 
Didi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
DRAGON BALL NEW ERA :: Karty akceptowane-
Skocz do: