DRAGON BALL NEW ERA

Dragon Ball by Akira Toriyama
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Magazyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Magazyn   Sro Maj 20, 2015 8:18 pm

Dość obszerne pomieszczenie w którym znajduje się zarówno wiele urządzeń o nikomu nieznanym działaniu, jak również wszelkie inne wyposażenie armii zaczynając od umundurowania kończąc niezwykle potrzebnych mechanizmach niezbędnych do misji.
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Lis 20, 2016 2:53 am

Po przekazaniu wszystkiego z ogromną odpowiedzialnością spoczywającą na jego barkach ruszył w stronę magazynu. Nie był pewien czy podoła temu zadaniu. Nie spodziewał się takiej odpowiedzialności. Ale musiał przyznać, że mu się to podobało. Co jak co, ale jest to jedna z rzeczy której pragnie. No i może to pokazać, że faktycznie się nadaje na dowódcę. Ale nieważne to! Skoro jest to jego odział. Praktycznie Altair Tokusentai to będzie o nich dbał i trenował. Nie pozwoli, by głupio zginęli. Tak długo jak będą się go słuchać, tak długo będzie szansa, że pożyją wystarczająco długo by mieć własny oddział. Normalnie saiyanom trzeba siłom udowodnić, że jest się odpowiednim do tego stanowiska. Ciekawe czy tak samo będzie tym razem. Oczywiście będzie walczył jeśli będzie to potrzebne i im pokaże, gdzie ich miejsce, ale miał nadzieję, że ma spokojne i poważne osoby, faktycznie z talentem. To byłoby ciekawe, gdyby sam dostał przyszłych geniuszy, zważywszy, że jego ambicje były naprawdę ogromny i wykraczały poza tę planetę. No cóż. Co będzie to będzie. Ale wiedział jedno. Nie da tknąć własnego oddziału. Co jak co, ale jako Lider zawsze dba o swoich poddanych. Wymaga tylko szacunku, posłuszeństwa no i lojalności! Dlatego zobaczymy, czy ten cały oddział jest tego wszystkiego warty.

Drake westchnął i korzystając z mapy udał się do magazynu po odbiór uniformu. Po dość krótkim czasie znalazł się przed drzwiami. Jaka ta mapa była przydatna. Inaczej miałby nieźle przerąbane. Poczekał chwilę, a następnie zapukał. I o ile usłyszał słowo wejść, czy też widział, że inni wchodzą normalnie i bez pukania, bo najpierw starał się zobaczyć jak to jest to zrobił tak jak oni i poczekał chwilowo na kwatermistrza, by następnie gdy taka osoba się ukazała, zasalutowałby i stanął na baczność, bowiem nawet taka osoba ma o wiele wyższą rangę od Altaira.
-Kadet Altair Drake melduje się Sir! Chciałbym prosić o uniform. Na dodatek miałem przekazać od młodego trenera o fioletowym uniformie i czarno-złoto-białej zbroi, że przy odbiorze umundurowania miałem poprosić Pana Sir o odpowiedni mundur.
Mówiąc to wszystko po prostu czekał i siedział cicho, dopóki nie dostałby jakiegoś pytania.
Powrót do góry Go down
Blade River
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 18/05/2015
Age : 23
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz: Praktykant
Walka Bronią: Brak umiejętności
Kontrola KI: Praktykant

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Lis 20, 2016 3:12 am

Kenzuran przez jakiś okres czasu błądził, nie wiedział gdzie konkretnie ma się udać. Nie chciał się pytać innych braci, czy też nawet robić takiej głupoty, bo wiedział że elita na pewno by go wyśmiała. Starał się teraz wysilić, dlatego też od czasu do czasu przekręcał mapę w lewo, w prawo albo do góry nogami, dzięki czemu nawet mu to pomagało. Wreszcie Czarnowłosemu jakoś się udało i natrafił na schody, musiał po prostu pokierować się nimi na dół, aż do podziemi. Nie spodziewał się, że może być tutaj aż tyle pięter i tyle miejsca na więcej sal czy też pomieszczeń. Wojownik zadowolony z siebie, starał się zachować kamienną twarz, jego powaga nadal go nie opuszczała i nie miała jeszcze go opuścić, nie teraz gdy musiał uważać. Spodziewał się jakiś zaczepek ze strony starszych od siebie rodaków, ale jak na razie na nic takiego nie natrafił. Po dotarciu na dół, znów aktywował cybernetyczną mapę i szedł przed siebie korytarzami by wreszcie dotrzeć na miejsce.

Po upływie kilku minut, widział że dwóch jego pobratymców chyba właśnie opuszczało magazyn, dlatego że mieli na sobie świeże ciuchy, wydawało mu się nawet że pachniało proszkiem do prania. Nie zwracał na nich uwagi, gdyż chciał sam odebrać swoją zbroję wraz z zewnętrznym materiałem, który będzie przykrywać jego ciało. Po dotarciu na miejsce, czarnooki jeszcze sprawdził tabliczkę nad drzwiami, ale na szczęście wszystko się zgadzało. Zbrojownia teraz przed nim czekała, więc kiedy pojedyncze grodzie rozeszło się na dwie strony, znalazł się w środku. Syn Kellana nie spodziewał się, że zobaczy tutaj swojego specyficznego dowódcę, który miał czerwone oczy, mógł przyznać że nosi szkła kontaktowe. Nie wiedział po co on się tak chciał tym wyróżnić, ale nie obchodziło go to i podszedł obok niego, mówiąc w stronę kwatermistrza:
-Kadet Kenzuran River melduje się Sir! Przyszedłem odebrać swoje umundurowanie. - powiedział, a potem spojrzał na swojego szefa.

Widać było najwyraźniej, że wolał załatwiać najważniejsze sprawy, ważniś od siedmiu boleści się znalazł. Młody Saiyanin skrzyżował ręce na torsie, a potem powiedział w stronę tego całego Drake'a:
-Skoro jestem twoim zastępcą, co dzięki temu uzyskuję?? Nie ogarniam tego wszystkiego, ponieważ CO DOPIERO dołączyliśmy do Armii Planety... Ehh, pewnie i tak zaraz mi na to odpowiesz, ale jeszcze mam jedno pytanie....czy to są soczewki do oczu?? Wybacz że pytam, ale wiele mi o tym mówili, inne rasy podobno zakładają je żeby lepiej wyglądać i zakładają je by nosić jakieś stroje... - powiedział, a potem dziko machnął ogonem. I tak nie miał nic lepszego do roboty, a nie chciał siedzieć cicho, musiał się wszystkiego dowiedzieć od Altaira, ponieważ raczej będą musieli sobie pomagać skoro mają na brzemionach aż osiemnaście panienek. Kenzuran wiedział, że nie będzie to łatwe zadane, ale spróbuje użyć wszystkich swoich możliwości i nie zawieść czerwonookiego, na pewno Ojciec byłby z niego teraz dumny, za to że decyduję o wszystkim sam i nikogo do tego nie potrzebuje.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Lis 20, 2016 3:32 pm


Kwatermistrz w chwili pojawienia się kolejnej bandy rekrutów zwyczajnie poczytywał sobie najświeższą prasę, kompletnie nie podobało mu się to iż przyjmowali kogo, tylko się dało po to, by przetestować dzieciarnię. Ale sam tego nie komentował, nawet jeśli jako żołnierzowi elity to nie pasowało. Kiedy tylko przyszło mu wrócić do jego obowiązków, odłożył gazetę i podniósł się z siedziska jednocześnie wysłuchując słów rekruta. Zaraz po tym sprawdził w komputerze odnośnie tego, co miało zostać wydane nowym kadetom, zadumał się chwilę jakby myślał nad tym, czy wszystko ma na stanie czy też może powinien wydać coś innego z powodu braków w magazynie. Zaraz po tym krótkim przemyśleniu mężczyzna sięgnął do jednej z półek i wziął z niej szary uniform o odpowiednim rozmiarze, który wrzucił do wysuwanej póki zaraz po tym dobrał do tego rękawice oraz buty. Po włożeniu tych rzeczy zerknął jeszcze raz w ekran komputera, a następnie pomaszerował na zaplecze skąd przytaszczył nowy model dwuczęściowego kombinezonu treningowego i również upchał to do reszty i przy użyciu przycisku zamknął półkę, która wysunęła się z drugiej strony.
-Zbieraj graty i zmykaj.
Po tych słowach skierował wzrok na drugiego z czekających któremu od razu przygotował odpowiedni ekwipunek, by nie biegać znów kilka razy. Zaraz po tym, jak pierwszy zabrał swoje wyposażenie, to kwatermistrz zajął się tym drugim i ciskał w półkę kolejnymi elementami, od niebieskiego uniformu przez rękawice i buty aż po kombinezon treningowy a zaraz po tym kolejny raz wcisnął odpowiedni guzik i półka przesunęła się w kierunku odbierającego wyposażenie.
-Bierz i zmykaj.
Odczekał jeszcze chwilę, aż ten zabrał rzeczy i kontynuował swoją pracę, by jak najszybciej móc powrócić do swojej lektury.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Lis 20, 2016 3:54 pm

Chłopak spokojnie sobie czekał w magazynie, gdy nagle spostrzegł, osobnika w bliznach który zwał się Kenzuran. Wyglądał trochę jak taki senior wśród ich oddziału i zachowywał się najpoważniej i najdojrzalej. Mu tam w sumie to było obojętne, dopóki jest w jego oddziale to nawet mu nie da tak łatwo zginąć. O ile oczywiście będzie wykonywał rozkazy, ale raczej nie jest tak głupi, by go olać. Co dziwne, aż się do niego odezwał ten cały Kenzuran-senpai. Nie ogarniał podobno nic i pytał się co z tego wszystkiego miał. Altair nie wiedział, czy się śmiać czy płakać. Sam prestiż był ważny i posłuch wśród innych, ale postanowił odpowiedzieć na jego pytanie. Jednakże zanim to nastąpiło to kwatermistrz kazał mu zmykać dając wcześniej potrzebne mu rzeczy. Chłopak zasalutował i je odebrał.
-Tak Sir! Dziękuję i życzę miłego dnia.

A następnie poszedł do wyjścia i dał znak Kenzuranowi, by po odbiorze poszedł za nim. Chwilę oczywiście na niego poczekał, aż ten wszystko weźmie i wyjdzie razem z nim po czym postanowił w końcu mu odpowiedzieć.
-Wracając do Twojego pytania Kenzuranie. Po pierwsze masz posłuch, szacunek i prestiż. To samo w sobie jest nagrodą nie sądzisz? Oprócz tego po pierwsze będziesz miał doświadczenie, co pozwoli Ci zdobyć wyższą rangę, bowiem dowódcy inaczej będą na Ciebie patrzeć a to najważniejsze prawda? By wspinać się po szczeblach rang. W sumie nie tyle co najważniejsze, a jest największą nagrodą. Albo jedną z największych nagród. Oraz oczywiście jak sam słyszałeś, jak się postaram z Wami to daleko dojdę. To samo też się tyczy Ciebie. Będą sami zapewne wiedzieli, że byłeś moim zastępcą. Co prawda oznacza to, że też odpowiadasz za nich tak samo jak i Ja i będziesz przekazywać moje rozkazy, albo dowodził połową gdybyśmy musieli się rozdzielić, ale za to jak nam się uda to daleko zajdziemy. Nagroda. Może szybsze awansowanie? Kto wie. Uznaj to za swoistego rodzaju egzamin. Jeśli go zdamy to czeka nas nagroda. Jeśli go oblejemy to cóż. Raczej nie muszę kończyć. A teraz jeżeli pozwolisz.

Już miał ruszać dalej gdy sobie przypomniał kolejną część pytania i zatrzymał się w miejscu. Chciał się w sumie śmiać. Nie dziwił się mu, że zapytał. W końcu nawet dla niego byłoby to dziwne.
-Nie. Nie noszę soczewek. Czemu mam taki kolor chociaż jestem czysto-krwisty? Podobno na moim przodku eksperymentowali, bo chcieli stworzyć super żołnierza. Może stare geny się uaktywniły w moim przypadku? Albo też możliwe, że na mnie coś testowano, gdy byłem dzieckiem. Uwierz mi ciekawi mnie to tak bardzo jak i Ciebie. Ale jestem pewien, że w mojej rodzinie nie było ani jednego Halfa. Mam nadzieję, że sam poznam kiedyś odpowiedź na to pytanie odnośnie siebie. Tak czy inaczej pamiętaj. Spotykamy się na sali treningowej.
Lekko kiwnął głową w jego kierunku żegnając się przy tym i ruszył dalej w swoim kierunku trzymając ze sobą swoje rzeczy. Ruszył w stronę pryszniców!

OOC:
 


Ostatnio zmieniony przez Altair Drake dnia Sro Lis 23, 2016 3:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Blade River
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 18/05/2015
Age : 23
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz: Praktykant
Walka Bronią: Brak umiejętności
Kontrola KI: Praktykant

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Lis 20, 2016 4:12 pm

Kenzuran widział, że tak naprawdę kwatermistrz nie zajmował się czymś w drugim pomieszczeniu, po prostu nie było go widać zza lady, kiedy to sobie czytał czasopismo. Czarnowłosy pomyślał przez chwile, zdawało mu się że zbrojmistrz czyta zapewne jakieś świerszczyki, bo co innego miałby przeglądać taki saiyanin jak on. Starał nie myśleć o tym zbytnio, tylko zająć się najważniejszymi sprawami jakie ma do załatwienia. Ogoniasty nie mógł także czekać na słowa czerwonookiego, dlatego też westchnął i kiedy jego szef odebrał pierwszy ciuszki, przyszła kolej na niego. Zbliżył się do lady i zauważył, że starszy rangą wojownik zaczyna wybierać odpowiednie komponenty i oczywiście nie mógł zapomnieć też o elementach zbroi. Po włożeniu do specjalnego pojemnika, po prostu przesunął je pod ladą i wszystkie części uniformu znalazły się pod twarzą czarnookiego.

Ten tylko chwycił je mocno, zasalutował i odpowiedział:
-Tak jest, Sir! - powiedział, po czym zaczął słuchać to co ma do powiedzenia jego nowy szef. Trochę go to w sumie irytowało, ale cóż, musiał się do tego przyzwyczaić, może ten cały Drake jeszcze go czymś zadziwi. Pokierował się za nim z elementami uzbrojenia do wyjścia i kiedy znaleźli się przed wejściem do zbrojowni, Altair zaczął swoją długą przemowę. Wszystko zaczął pojmować ze słów czerwonookiego, który to opowiadał jak to ma mniej więcej wyglądać. Syn Kellana wszystko rozumował w połowie co do joty, więc tylko odchrząknął, a potem mu odpowiedział:
-Hmm, no okej, wszystko jasne, czyli mam jako tako jakieś tam powodzenie wśród tych panienek, które tak jakby mamy wytrenować, to znaczy bardziej ty bo ja ci tylko pomagam. No niech będzie, zatem to wszystko i idź tam robić dalsze swoje rzeczy. - odpowiedział mu, a potem także zajął się sobą.

Zanim jeszcze jednak odszedł, usłyszał kolejne słowa Drake'a, który odpowiadał mu na temat oczu. Teraz już wszystko rozumował, w miarę tak by nie zadawać znowu głupich kolejnych pytań. Wojownik coś mruknął do siebie, a potem odpowiedział mu:
-No okej, skoro tak to wygląda, to ja już nie mam pytań. Dobrze, zrozumiałem, widzimy się na sali treningowej. - odpowiedział, a potem zajął się już teraz własnymi sprawami. Wyjął znowu zza pasa cyber mapkę i zaczął kierować się w stronę łazienek, wreszcie musiał wziąć prysznic. Kenzuran przecież przez cały ten wysiłek jaki włożył na torze przeszkód, był brudny od potu i piasku, który został jeszcze na jego cywilnym uniformie. Westchnął głośno, a potem kierował się za drogą, która wskazywała elektroniczna mapa.

Znowu niestety musiał spotkać na swojej drodzy schody, tym razem podwójnie, gdyż z podziemi wyszedł na parter, a z parteru wędrował aż na pierwsze piętro. W sumie gdy czarnooki spoglądał tak na drogę, ładnie wszystko układało się, gdyż kiedy weźmie porządny prysznic, zaraz obok będzie mógł dotrzeć do stołówki. Młody Saiyanin zadowolony, że architekt dobrze stworzył to miejsce, porozmieszczał odpowiednio pomieszczenia, zapewne pogratulował by mu za to. Nie przejmując się już resztą rzeczy, Ogoniasty wreszcie znalazł się na pierwszy piętrze i już widział z daleka tabliczkę, która wskazywała na to, że znajdują się tam łazienki, jak i toalety. Uradowany z tego wszystkiego, po prostu szedł przed siebie i chciał mieć to wszystko z głowy.

z/t - łazienki i toalety.
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon Lis 28, 2016 12:29 am

Tak szedł i szedł, a droga jakby mu się dłużyła. Dopiero po długim czasie ogarnął się. Trochę się cieszył, bo w końcu jadł coś co uwielbia, ale tez był smutny bo się jego przysmak skończył. Aż nie wiedział co ma zrobić biedny. Prawie wpadłby z tego wszystkiego na drzwi. To mu tylko pokazało, że naprawdę musi się uspokoić. Zrobił głęboki oddech i zapukał. Trudne sytuacje i inni, sprawiają, że wytęża umysł dlatego też zmusza się tym samym do spokoju. Gdy usłyszeli, że mogą wejść to otworzył drzwi, i starając się pewnym krokiem z pokerową twarzą wejść do środka.

Poczekał na kwatermistrza, aż ten się zjawi, bo gdzieś im znikł. Nie śpieszyło mu się nigdzie. Miał czas, by doprowadzić siebie do stanu użyteczności i z tego korzystał. Czekał tak parę minut, i nawet był wdzięczny, że go tyle czasu nie ma bo w końcu był spokojny i gotowy do misji. Sam sobie wmawiał, że jest wszystko dobrze i dalej czekał. Gdyby kwatermistrz się zjawił to w końcu zasalutował.
- Sir. Kadet Altair Drake i jego oddział meldują się. Słyszałem, że potrzebuję Pan pomocy. Czy jest to dalej aktualne? Jeśli tak, i jeśli Sir chce, to oferujemy Swoją pomoc.
Zapytał trochę będąc niepewnym, czy całe te zakupy nie sprawiły, że znalazł sobie kogoś do pomocy. Ale tak czy inaczej powiedział, że mimo wszystko oferują swoją pomoc, o ile jej dalej potrzebuję. Ciekawiło go to co też takiego będą musieli zrobić tym razem.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon Lis 28, 2016 12:45 am


Czas, w którym kwatermistrz był nieobecny, był jego czasem sam na sam z prywatną porcelaną oraz najświeższym wydaniem „Saiyańskiego Kuriera Porannego”. Tak po prostu poszedł do kibla się wysrać, skorzystał z miejsca do tego przeznaczonego, a nie jak co poniektórzy z kącika areny. Tak więc po powrocie czuł się znacznie lepiej, oczywiście każdy mógł zauważyć w jego dłoni gazetę gdzie na pierwszej stronie była morda kadeta odpowiedzialnego za ewakuację akademii. Mężczyzna, widząc grupkę kadetów, dokładnie przyjrzał się ich gębom, by sprawdzić, czy nie ma wśród nich tego zasrańca.
-Nie ma z wami tego zasranego kadecika? Chcę mu obić gębę za uprzykrzenie życia wszystkim ciężko pracującym żołnierzom.
Po otrzymaniu przeczącej odpowiedzi jedynie klapnął na swoje siedzisko, po czym wskazał grupce na pancerze elity, które przez smród nie nadawały się do wydania.
-Jak je wyczyścicie, dostaniecie lepsze zajęcie.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon Lis 28, 2016 11:41 am

Altair sobie spokojnie czekał na kwatermistrza, i ten po paru chwilach się zjawił trzymając oczywiście w dłoni dobrze mu znaną gazetę. Ale, wyglądał na wkurzonego. Wkurzonego to mało powiedziane. Był tak wkurwiony jakby Oozaru nasrał mu do szopy. Zastanawiał się, kto mógł być tak wielkim idiotą, żeby, aż tak zdenerwować tak ważną osobę w akademii. Współczuj tej osobie głupoty, albo psiego szczęścia. Nagle spoglądał na nich i każdemu z nich się przyglądał bardzo dokładnie. Tak jakby kogoś szukał. W sumie można nawet, by się pomylić, że w jego grupce, szukał swojego najgorszego wroga, takie to było dokładne, tym bardziej, że jego mina wyrażała gniew. Takiej osoby lepiej nie prowokować. Naprawdę zastanawiał się kto go tak zdenerwował. Gdy zapytał się go czy nie ma z nimi tego "zasranego kadecika" i dodał resztę zdania, że chciał mu obić gębę, to nagle dowiedział, się kto był sprawcą, delikatnego wkurzenia tej osoby...

Krwistooki zrobił się czerwony na twarzy i spuścił głowę. Czuł się winny. I to niesamowicie, bowiem w końcu ten "zasrany kadecik" był jego zastępcą. Ale skąd mógł wiedzieć, że zamiast polecieć do toalety zrobi to co zrobił? Nikt się raczej tego nie spodziewał. Ciekawiło go ile osób, w historii Vegety, byłoby w stanie coś takiego zrobić. Zapewne tylko On. Także czując się niesamowicie winnym wkurzenia kucharza i kwatermistrza oraz zepsucia jedzenia, i zaśmierdzeniu pancerzy i uniformów mógł niewiele zrobić. Ten idiota nadawał się tylko do walki. Zastanawiał się jak daleko dojdzie. Uważał, że maksymalnie tamten zostanie starszym szeregowym. Wątpił, by przeskoczył tą wielką dziurę pomiędzy rangami niskimi, a średnimi. Ale kto wie. Może go jeszcze zaskoczy? A czemu uważał, że tamten dalej jest w stanie to osiągnąć? Cóż. Starszy szeregowy to dalej zwyczajny, żołnierz, tylko trochę lepszy. Dopiero od rang średnich, zaczyna się jako taki szacunek. Wtedy bowiem, jest pokazane, że potrafią również myśleć, a nie tylko walczyć i czasem na coś wpaść.

Aktualnie sam Drake mierzył, w rangę jego trenera. Generała. To był jeden z jego celów, aczkolwiek to był pierwszy krok, bo chciał zostać kimś znacznie ważniejszym. A jego najbliższe cele to awans, pokonanie zastępcy, tamtego gościa i niego samego z czasem. Był pewien, że teraz nawet Kenzuran nie może się z nim równać, i gdyby walczyli to zmiażdżyłby go bardziej, niż poprzedni rywal mężczyzny. Aczkolwiek wydawało mu się również, że i On przybrał na silę. Wydawał się taki postawniejszy i pewniejszy, ale mógł się mylić. Nie dowie się o jego mocy, dopóki z nim nie zawalczy. A na to się nie zapowiadało, bo i tak River nie miał z nim najmniejszych szans. Dopiero jak pozna techniki, to może dać radę. Znaczy, może bez przerwy unikać i blokować jego ciosy zapewne, ale oboje to mogą, w końcu jednakże zbyt się zmęczą, aby to robić. Ale wracajc do poprzedniej sprawy, to winił siebie za to wszystko.
- Mojego zasranego zastępcy nie ma z Nami Sir. Przepraszam za niego...to zapewne moja wina.
Westchnął.
- Ale kto mógł wiedzieć, że zamiast polecieć do toalety, wybierze się do kąta areny. Sam uważam, się za stosunkowo sprytnego, i często mogę wiele sytuacji przewidzieć ale...
Pokiwał dalej głową, nie potrafiąc nawet spojrzeć w oczy kwatermistrzowi.
- Tego nawet ja nie przewidziałbym, w życiu! W najśmielszych koszmarach nigdy nie byłbym w stanie tego przewidzieć.
Tutaj przez chwilę siedział cicho, lecz potem nagle spojrzał w oczy osobie która miała i tak wyższą od niego rangę i z pewnością i poczuciem odpowiedzialności w głosie powiedział.
- Sir! Jako jego dowódca jestem gotowy wziąć za niego pełną odpowiedzialność!
Powiedział to z nieukrywanym poczuciem obowiązki. Mimo wszystko był urodzonym, charyzmatycznym liderem. Skoro jego własny żołnierz zawinił to musi wziąć za niego odpowiedzialność. Normalnie znowu narzekałby, że jest czerwiem. Ale w sumie czerwie nie jedzą słodkości prawda? Więc mimo wszystko odpada. Już trudno, jakoś to przeżyje. Ale przynajmniej będzie miał szanse na więcej słodyczy!

Na razie mu tylko powiedziano, że mają wyczyścić pancerze na co on zasalutował.
- Tak jest Sir!
Co prawda jego oddział nie był tym zachwycony i gadali coś pod nosem, na co on podniósł rękę do góry, by ich uciszyć.
- Nie narzekajcie. Nie dostaliśmy wcale, aż tak trudnej pracy. Im szybciej weźmiecie się do roboty, tym szybciej skończymy. Pamiętajcie, że to my tutaj przyszliśmy oferując Swoją pomoc. Więc nie macie powodów do narzekania, skoro jesteśmy tutaj z własnej woli.
Powiedział i popatrzył się na każdego z nich. Ci tylko westchnęli i chociaż im się to nie podobało, bo uwłaczało im to mimo wszystko, to pokiwali głową, a następnie stanęli na baczność i zasalutowali.

Altair sam pokiwał głową i w końcu zabrał się do roboty. Wziął do ręki pancerz i najpierw go dokładnie obejrzał.
- Te symbole...pancerz elity?
Dziwiło go to, że musieli wyczyścić zbroje samej elity! Co jak co, ale podobno nie każdy może się za to zabrać. A może każdy, a tylko mu się tak zdawało, że nie?
- Panowie macie się postarać. To są pancerze waszych przełożonych, a nawet zapewne i trenerów. Mają się błyszczeć niczym akademia po przybyciu Czyszczących Służb Vegety. Niech oślepi nie tylko innych w ośrodku, ale też ich wrogów, i nich samych! Ma na nich się nie znaleźć nawet jeden brud, mają pachnieć mocniej i piękniej nawet od tych wypranych. Wykonać!
Rozkazał im, a Ci wiedząc, że nie są to zwykłe pancerze, trochę zmienili zdanie i przestali narzekać i wzięli się do roboty.

Oczywiście ich dowódca nie był inny. Wziął szmatkę i specjalne produkty czyszczące i zaczął wykonywać swoje zadanie. Czyścił bardzo, ale to bardzo dokładnie i mocno. Nie na tyle mocno jakby czyścił podłogę. Siłę dostosował to tworzyw z których były one wykonanego, no i wiadomo, że inaczej będziesz czyścił podłogi, a inaczej zbroję. W sumie miał w tym lekkie doświadczenie, bo prał własną zbroję jeszcze dzisiaj! Po prostu tutaj postara się znacznie bardziej! Niestety potem ogromny smród uderzył do jego nozdrzy i uważał, aby się nie porzygać na ten pancerz. Wtedy już nie byłoby tak zabawnie. Lecz im dłużej i mocniej czyścił, tym świeższym powietrzem mógł oddychać. Każdy teraz z jego oddziału miał powód, by naprawdę się postarać. Pytanie czemu to wszystko tak śmierdzi? Odpowiedź inna niż Kenzuran? Bakterie. I inne świństwa. Dlatego użył specjalnego specyfiku przeciwko bakteriom które powodowały smród i nie tylko, aby pozbyć się tego całego tałatajstwa. Trochę specjalnej wody. Czyszczenie. Trochę środków owadobójczych. Czyszczenie. I tak w kółko. Dopiero, gdy smród jako tako zanikł, to zbliżył nos, by samemu się przekonać jak jest. I dopóki choć trochę mu cuchnęło, a jego nos był teraz na to "uczulony" po tamtej sprawie, to na pewno nie umknie mu nic! Na dodatek był perfekcjonistą. Jak już się czymś zajmował, to ma to zostać zrobione perfekcyjnie, albo wcale! Gdy też jego żołnierze przychodzili i pokazywali mu co zdziałali to każdą rzecz dokładnie sprawdzał i mówił im co jeszcze zostało. Oczywiście robił to po obu stronach pancerza, oraz po bokach, co zajmowało mu przez to znacznie więcej czasu. Ale tak trzeba. Trochę mu to zajęło, a dopiero gdy się upewnił, że nic nie cuchnęło odetchnął z ulgą. Bo to był jeden problem z głowy. Został kolejny niestety. Brud.

Brudem trzeba się było zupełnie inaczej zająć niż smrodkiem. Wziął więc inną ścierkę, tamtą odkładając w miejsce starych. I zajął się zupełnie innym czyszczeniem niż wcześniej. Tym razem używał nie środków bakteriobójczych, ale takich które zajmowały się usuwaniem brudu właśnie z takich specjalnych tworzyw. Starał się jeszcze mocniej niż wcześniej. Bo tutaj musiał o wiele bardziej przyłożyć ręki niż wcześniej. W końcu czasem pozbyć się zaschniętego brudu, to była naprawdę udręka. Co prawda, nie było tego, aż tak sporo, ale mimo wszystko nie chciał, tylko pozbyć się zapachu, ale i wszelkich pozostałych zanieczyszczeń, nawet jeśli nie musieli tego robić. Tak jak wcześniej było to wspomniane, to krwistooki jest perfekcjonistą. Ci z jego oddziału przynajmniej się cieszyli, że zostało im już tak naprawdę niewiele rzeczy. Oraz po używaniu środków czyszczących i tak samo specjalnej wody, do pozbywania się właśnie wszelkich zanieczyszczeń, zajął się bokami oraz drugą stroną. Dopiero, gdy wszystko to ukończył, zobaczył, też u innych jak sobie radzą i dopiero, gdy Ci wszystko skończyli, i było wręcz idealnie, Drake pozwolił im przejść do kolejnej ostatniej fazy. Do polerowania.

Pozbyli się brudu i smrodu? To czas, by to wszystko, aż błyszczało niczym jajka Oozaru, albo łeb łysego mężczyzny! Znowu odłożył ścierkę do innych, brudnych, i wziął znowu inną. Tak samo zamienił środki czyszczące na te do polerowania, i zaczął swoją walkę. Starał się i starał, by wszystko jak zwykle było jak najdokładniej zrobione, a sam Siebie tak łatwo tym wszystkim nie zadowalał, dopóki nie osiągnął upragnionej perfekcji, ale też niestety wymagał tego u innych, przez co jego oddział miał ochotę narzekać, ale się uciszyli. Nie chcieli oberwać od pewnego wkurzonego osobnika. Zajęło mu to oczywiście o wiele mniej czasu niż cała reszta, lecz mimo wszystko trochę to trwało, a jego dłonie już go od tego wszystkiego bolały. Dopiero, gdy dostał po oczach, oślepiającym błyskiem, nie dość to, że z przodu samego pancerza, to również jego boków i wewnętrznej strony, to uznał, że jest nawet nieźle. Nie dał oczywiście innym odsapnąć i kazał im kontynuować, tak długo, aż dokonają z pancerzem tego co on. Po pewnym czasie, ich dłonie również ich bolały, ale zakończyli to zadanie, i wkrótce każdy pancerz mienił się oślepiającym blaskiem. Do tego pachniał tak, jakby został wyprany niedawno, a na dodatek nie można było na nim znaleźć nawet drobinki kurzu czy innego śladu zanieczyszczeń. Kazał im odłożyć wszystko na miejsce, a następnie stanąć na baczność i zasalutować.
- Sir! Kadet Altair Drake i jego oddział meldują wykonanie zadania. Proszę sprawdzić, czy pancerze nadają się do użytku Sir!
Po tych słowach, jedyne co mógł zrobić to czekać na werdykt kwatermistrza.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Magazyn   Wto Lis 29, 2016 12:25 am



Kwatermistrz po zameldowaniu o skończonej pracy dokładnie sprawdził, czy pancerze nadają się do użytku dla elitarnych wojowników, a po stwierdzeniu, iż każdy błyszczy się jak jaja Oozaru mógł w spokoju powierzyć tej grupce trochę ważniejsze zadanie. Poszedł więc na zaplecze, skąd wyniósł kilka ciężkich pudeł.
-Macie to dostarczyć do Ośrodka Medycznego, najszybciej jak to możliwe.
Po przekazaniu zadania kadetom wrócił do swoich zajęć, nie mając zamiaru marnować czasu na pierdoły.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Magazyn   Wto Lis 29, 2016 2:09 pm

Krwistooki miał nadzieje, że wszystko będzie okey. Oprócz tego był prawie pewien, że oprócz czyszczenia będą musieli coś przenieść. No i oczywiście się nie mylił. W sumie nie było trudno się domyśleć, w czym tak naprawdę mogą pomóc. Ot pomniejsze i w miarę proste zajęcie. Ale ktoś musi to wykonać. Po co kwatermistrz ma sam zapierdzielać, gdy może do tego użyć darmowej siły roboczej zwanej inaczej kadetami? Albo też mięsem armatnim. Skoro ma kogo do tego użyć, to nie musi się nawet ruszać. A tak sobie odpocznie. Przynajmniej Altair tak również, by zrobił. I też kolejne zadanie było dostarczyć te pudła do ośrodka medycznego, najszybciej jak to możliwe. Zasalutował i od razu wziął pudło.
- Tak jest Sir!
I udał się szybkim marszem do wyjścia.
- Ruchy panowie. Nie ociągać się i niczego nie uszkodźcie, inaczej powiem wszystkim w akademii, że Kenzuran Was osobiście szkolił.

Po tych słowach jego oddział nagle mu zniknął z pola widzenia, w takim tempie, jakby na Vegecie pojawiło się chodzące mięsiwo, a oni byli wygłodniałymi małpami którzy mięsa nie widzieli od lat. Raczej nie trzeba opisywać, aż takiej szybkości prawda. Nawet nasz krwistooki nie chciał być gorszy od nich, więc zaczął biec za nimi. W myślach sobie mówiąc, że tym razem przesadził, bo nawet nie wiedział, czy oni na pewno znają drogę do lekarzy. Westchnął. Oby nie musiał ich wszystkich szukać. I oby niczego nie uszkodzili bo im się dostanie.
"- Stanowczo przesadziłem. Nikt nie chciałby się przyznać, że go szkolił sam "Obsrany Kadet". No cóż. Nie dziwie im się."
Po tym wszystkim starał się ich mimo wszystko dogonić i uważał, by niczego nie uszkodzić.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Kwi 30, 2017 12:16 am

Gdy wyszedł z sali treningowej i uciekło wzrokowi oprawcy, to odetchnął z ulgą. Tak jakby cholernie ciężki kamień został zdjęty z jego bark. Te uczucie było strasznie dziwne. Niby strach, ale nie strach. Nigdy się tak nie czuł. Nie miał pojęcia czemu coś takiego odczuwał odnośnie tej persony. Ale oprócz tego odczuwał coś jeszcze. Respekt. Nie tylko do siły, ale do tego, że pochodził z rodu Wielkiego Bohatera Vegety Taro! No i dumę, że zapewne są jakoś ze sobą spokrewnieni, samo to wiele dla niego znaczyło. Mimo wszystko na razie wiedział, że nie ma co o tym dłużej rozmyślać, więc postanowił udać się tam gdzie im rozkazano.

Ruszył z sali treningowej w kierunku magazynu. Był już tam tyle razy z powodu nauki, że znał drogę niczym własną kieszeń. Dlatego to właśnie On był na prowadzeniu. Zastanawiał się co takiego dostaną. Chociaż wyścig olał to teraz za to przejmował się tylko tym, że jego plan się nie powiódł. A tak bardzo chciał zaskoczyć Draconusa i pokazać mu, że czasem nawet absolutna siła jest niczym odnośnie geniuszu i potęgi umysłu oraz wiedzy. Niestety nie udało mu się to, więc absolutna siła dalej jest najważniejsza. Ale jeśli połączysz taktykę z potęgą? To będzie zabójcze połączenie. Z resztą cały oddział Drake'a, a także inni kadeci stracili swoją arogancję którą mieli wcześniej. Drake jej nie utracił, tylko dlatego, że spodziewał się tak srogiego wpierdolu jaki właśnie otrzymali. Bo słowo łomot nie jest adekwatne do tego co dostali. Tym bardziej, że on oberwał najmocniej. Coś czuł, że to była przemoc w rodzinie i nie wiedząc czemu, ale w duchu czuł, jakby Hayato bardzo się podobała taka możliwość i zrobił to z nieukrywaną przyjemnością. Ale może tylko mu się tak zdawało?

W końcu dotarli do jakże mu znanego miejsca. Zapukał z szacunku dla swojego nauczyciela i otworzył wejście. Nawet nie zdążył dobrze wejść, gdy wręcz idealnie zasalutował.
- Witam ponownie Sir!
Dopiero po odpowiednim przywitaniu się wkroczył trochę obolały do kwatermistrza i zasalutował przy nim tym razem odnośnie innej rzeczy.
- Kadet Altair Drake melduje się Sir! Przybyliśmy po rzeczy jakie podobno mieliśmy otrzymać Sir!
Czekał spokojnie na to co powie jego nauczyciel. Trochę się znali, i chociaż był surowy, to miał o nim dobre mniemanie. W końcu wielu rzeczy go nauczył. Kto wie, może mu to wszystko kiedyś uratować życie? Dlatego tym bardziej odczuwał wdzięczność jak i respekt oraz szacunek. A nie było wielu o których tak myślał.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Kwi 30, 2017 12:55 am


Kiedy grupka kadetów dotarła do magazynu, ich oczom ukazał się dziwny jak na to miejsce widok. Dostrzegli oni, jak kwatermistrz dyskutuje z głównym medykiem, którego również mieli okazję poznać a Drake nawet bardziej. Obaj zwrócili uwagę na przybyłych, w końcu znajdowali się obaj w tym miejscu tylko z ich powodu, co temu drugiemu nie specjalnie było w smak. W pierwszej kolejności pan ów miejscówki po prostu zamknął drzwi, tak by żaden z nich nie mógł przypadkiem zwiać, to mogło kompletnie zdezorientować przybyłych, ale wykonujących swoją pracę guzik to obchodziło. Medyk jako pierwszy zbliżył się do nich, stawiając pewną niedużą walizeczkę na prowizorycznym blacie.
-Ściągać te szmaty, biegiem.
Medyk wydał jedynie rozkaz, a kadeci nie mając większego wyboru, w pośpiechu pozbyli się ciuchów, zostając co najwyżej w samej bieliźnie, o ile takową nosili. Kiedy to wykonali nakaz, doktorek otworzył ową walizeczkę, w której znajdowały się pokaźne strzykawki wypełnione dziwnym fioletowym płynem, w którym ewidentnie coś pływało, a rozmiar igieł mógł przerazić nawet najtwardszych wojowników. Nie minęło wiele czasu kiedy owa substancja z czymś siłą w niektórych przypadkach została zaaplikowana każdemu z rekrutów. Po tym zabiegu medyk ulotnił się, a oni pozostali z kwatermistrzem.
Mężczyzna jedynie poszedł na zaplecze, z którego wyniósł kolejno kilka pudeł i umieścił je przed młodzikami, a następnie każde kolejno otworzył. Przy dokładnym przyjrzeniu się wiekom owych pudeł można było dostrzec prosty napis głoszący „przeznaczone dla st. kadetów”. W owych pudłach znajdowały się nowiutkie uniformy oraz kombinezony treningowe stworzone, tak by odpowiednio chronić tych, którzy je będą nosić.
-Do wyboru do koloru. Częstujcie się.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Kwi 30, 2017 1:48 am

Krwistooki nigdy nie spodziewałby się w całym swoim życiu tego, co miało już wkrótce nastąpić. Zaprawdę powinien spodziewać się niespodziewanego. mimo wszystko nieźle się zdziwił, gdy zauważył dobrze mu znajomego medyka, z racji tego, że to również był jego nauczyciel to się przywitał.
- Witam ponownie Sir!
Co prawda doktorek często miał na każdego wylane, i widział po jego minie, że w ogóle mu się to nie podobało, że był tutaj i gdyby miał możliwość to już dawno, by się stąd ulotnił. Tylko po co tutaj był? Miał co do tego bardzo złe przeczucia. Oby się mylił. Z tego wszystkiego, aż przełknął ślinę.

W sumie do głowy wpadł mu doskonały pomysł! Wykonać taktyczny odwrót!
- Sir, widzę, że Panowie są zajęci, i chyba w czymś przeszkodziliśmy, to Ja Sir wrócę później. W sumie zostawiłem włączone żelazko, muszę się śpieszyć, bo mi woda na herbatę wykipi.
Szkoda tylko, że nie mają czegoś takiego jak żelazko. A na domiar złego sam już nie wiedział co mówi. Wiedział tylko, że jak stąd nie ucieknie to będzie tego żałował. Już odwrócił się w stronę drzwi i miał dać dyla, gdy nagle doktorek z uśmiechem zamknął przed nim drzwi.
"- I Ty Brutusie przeciwko Mnie?"
Zapytał w myślach. Teraz to wiedział, że nie szykowało się dla nich nic dobrego, od ptaszora. Czemu nie zdążył się wycofać? I co teraz? Przełknął ślinę jeszcze głośniej. Jego ostatnia droga ratunku została zamknięta. Po tym wszystkim nie tylko On ogarnął, że coś tu nie gra, ale również jego oddział spostrzegł, że są w tarapatach i każdy z nich wycofał się do drzwi. Nawet największy idiota zrozumiałby, że coś jest nie tak po tym co zrobił medyk. Niestety były zamknięte i ani drgnęły. Każdemu z nich przeszły ciarki, co doktorkowi się strasznie podobało.

Jakże Drake podskoczył ze strachu, gdy usłyszał pewien odgłos stawianej walizeczki. Jego oddział nie znali tego doktorka tak dobrze jak On. Ale On znał go, aż za dobrze. Dlatego bał się najbardziej z nich wszystkich i wręcz trząsł się jak osika, a doktorek tylko się na niego spojrzał z wrednym uśmiechem. Nawet ucząc tego młokosa powinien dostać coś od życia prawda? Tym czymś był właśnie jego strach. Czerwnooki coś czuł, że ptaszor po tym wszystkim widząc jak się zachowują był w siódmym niebie. Tylko im niestety to nie odpowiadało. Gdy usłyszeli rozkaz, by ściągnąć ubranie, niechętnie to zrobili. Altair robił to straszliwie wolno i trząsł się tym razem, aż za mocno. Każdy pewnie myślał, że to z zimna. Niestety tak nie było.

W końcu, gdy każdy z nich się rozebrał to otworzył walizeczkę. I to co ujrzeli w niej to był istny horror. Piekło na ziemi! Nawet gorzej! To były cholernie wielkie igły wielkości ich palców. No co jest. Czy to nie jest chore? Czy to nie przesada? Drake teraz trząsł się bez przerwy i spoglądał się w stronę drzwi, a czasem nawet kwatermistrza wysyłając mu wzrokiem sygnał ratunku, a do doktorka sygnał wołania o litość. Nawet czerwi się, aż tak nie bał. Ale te igły były straszne! Ci o słabszej sile woli, aż zemdleli, gdy to zobaczyli i trzeba było ich cucić. Mało który saiya-jin lubił igły.
- No to pięknie...
Wyszeptał Drake i powoli wycofywał się w stronę wyjścia na co doktorek pokiwał palcem, dając mu do zrozumienia, że jak się ruszy o krok, to pierwszy poczuje w sobie igiełkę. Po tych słowach nie ruszył się ani o krok.

Prawie wypluł krew, gdy usłyszał, że te igiełki są malutkie. Miał ochotę udusić tego ptaka. Malutkie!? Jak te igły są małe, to jak duże są innej wielkości igły! Chyba ten ptak zupełnie oszalał. Chłopak nie zamierzał tutaj dłużej zostawać i postanowił dać drapaka, ale drzwi chyba były ze stali i ani drgnęły. Gdy się spostrzegł, że nic to nie da to, aż zbielał ze strachu. Stał się biały niczym kartka. Słyszał tylko straszliwe jęki konających żołnierzy, ale nie miał zamiaru się obracać w stronę tego horroru. U innych nawet słyszał jak zaczęli się modlić, a inni błagali o łaskę i litość. Niestety bezskutecznie.

W końcu przyszła kolej na smoka. Ten aż oparł się plecami o drzwi i cały blady ze strachu powiedział do medyka.
- Sir. Doktorze. Mistrzu. Nauczycielu. Sensei. Porozmawiajmy o tym. Nie musimy tego robić teraz prawda? W sumie nawet nie musimy robić tego nigdy! Na co to komu. Czuje się zdrów niczym ryba! Naprawdę. Nie kłamie!
Gdy zauważył, że ten nawet się nie odzywał tylko podchodził jeszcze bliżej to nawet głos zaczął mu się łamać.
- Ja wiem, że byłem złym uczniem i nie byłem, aż tak dobry jak powinienem, ale żeby od razu igły? Przyjmę każdą karę, tylko proszę odłóż igłę!
Niestety i tutaj nic to nie dawało i był już zaledwie o krok od niego, na co młodzieniec prawie zemdlał. Gdyby miał więcej siły to by wyszedł razem z tymi drzwiami.
- Są mniejsze igły? A może zastrzyk bez igieł. Co Ty na to?
Zapytał wreszcie pod koniec, na co tylko ptak pokręcił z uśmiechem głową i bez słowa wbił ją prosto w żyłę smoczego dziecięcia. Ból był tak ogromny, że nawet jeśli czerw, by go wszamał, wypluł i znowu wszamał to wciąż by miał się dobrze. Prawie przez ten ból zemdlał. Co ciekawe, nie pisnął ani słowem, aczkolwiek wyglądało to tak jakby był na skraju śmierci i załamania nerwowego.
"- Cholerne igły. Czemu je ktokolwiek wymyślił. Wszechświat byłby lepszy bez nich!"

Po tym koszmarze wreszcie drzwi zostały otworzone, a medyk się ulotnił. Chłopak się zastanawiał co zostało im wstrzyknięte. Nie miał pojęcia, czy to może ich kontrolować i nadzorować, czy tylko jest specyfikiem co może im pomóc i uratować tyłki, a nie zaszkodzić. Miał nadzieję, że raczej to drugie. Mimo wszystko poszli razem z magazynierem. Ten za to przyniósł kilka pudeł i otworzył każde z nich. na nich było napisane, że są dla starszych kadetów. Gdy to zobaczyli to oczy im prawie wypadły z orbit. Czy śnią? Najpierw koszmar i teraz jakiś sen na jawie? Nie dość to, że otrzymali piękne, nowiutkie uniformy i kombinezony treningowe, to jeszcze cały jego oddział otrzymał scoutery! Były słabej jakości, ale co z Tego! To były scoutery! Niektórzy zaczęli się, aż szczypać z wrażenia, a niektórzy podskoczyli z radości. Inni co ciekawe zaczęli tańczyć i cieszyli się jak małe dzieci. Drake co prawda miał coś znacznie lepszego, więc mu to nie przeszkadzało, ale i tak prawie oczy mu wypadły i musiał je złapać zanim się poturlają gdzieś dalej. Co jak co, ale tego w życiu się nie spodziewał. Od razu wybrał sobie ciemno-szary strój. Był cudowny. On sam straszliwie się cieszył. Oznaczało to bowiem, że są bardzo, ale to bardzo blisko możliwego awansu o ile zaliczą egzamin. Tym bardziej, gdy widział swój oddział który zachowywał się jak dzieci które dostały wczesny prezent pod choinkę i było to coś, co zawsze chcieli mieć. Od razu je założyli i zaczęli się nimi chwalić i stawać w bardzo dziwnych pozach, jakby chcieli utrwalić Siebie w jak najbardziej epickiej postawie, oraz zapamiętać tę chwilę jak tylko najdłużej się dało. Drake, aż pokiwał głową z niedowierzania. Co z tego, że on gdy dostał scouter od generała zachowywał się jeszcze gorzej niż Oni. To było dopiero wielkie dziecko. Mimo wszystko sam był równie szczęśliwi co oni, co było widać gołym okiem. Pokiwał głową, że jest wspaniale, aczkolwiek niestety ból pozostał. I tak uważał ze zachowywali się gorzej niż On. Co z tego, że nie miał niestety racji.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Kwi 30, 2017 2:47 am


Kwatermistrz przyglądał się dziecięcej radości ów oddziału, śmiejąc się w duchu, dawno nie widział aż takiej radości z takich błahych rzeczy. To dopiero było coś! Kiedy względnie radość dzieciarni się uspokoiła bądź też siłą woli jakoś ją powstrzymali, mężczyzna od razu zniknął ponownie w swej graciarni, z której powrócił z tak zwanymi gadżetami spod lady. Każdemu z owej grupki rozdał po jednej sztuce interesującego ustrojstwa, które zapewne bardzo im się przyda.
-Korzystajcie mądrze, ale nie chwalcie się tym zbytnio.
Tyle rzekł i wrócił do swej standardowej pracy, bo cóż innego mu pozostało, skoro spełnił swe zadanie na tą chwilę.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Magazyn   Nie Kwi 30, 2017 3:07 am

Chłopak poczekał, aż ta dzieciarnia się uspokoi. To było dopiero ironiczne. Sam zachowywał się gorzej, a teraz uważał ich za dzieciarnie. Typowy Altair. Ale co mu się dziwić. Po prostu nie chciał się przyznać do takiego zachowania. Jakby go złapano za rękę to, by powiedział, że to nie jest jego ręka. Mimo wszystko jeszcze nie kazano mu stąd spadać, więc spokojnie czekał dalej. Mimo wszystko rozmyślał, czy z powodu tego ubioru nie oznacza to, że wkrótce mogą awansować na starszych kadetów. To byłoby ciekawe. Kenzuran dalej byłby zwykłym kadecikiem, a Drake nie dość to, że jest jego dowódcą to byłby jeszcze wyższy rangą. Jakby ten się go nie słuchał to, by mu po prostu wpierdzielił. Nie żeby nie mógł tego zrobić i tak, ale teraz za to miałby sprawiedliwy powód, co by mu odpowiadało. Może ten cały test Hayato to również był mini egzamin, czy w ogóle zasługują na podejście do egzaminu na starszego kadeta. Jakby nie dali rady zwykłych kadecikom to oznacza to, że inni bardziej zasługują od nich. Możliwe, że tak było.

W końcu kwatermistrz który magicznym trafem zniknął, ponownie się pojawił i rozdał każdemu z nich małe, ale bardzo dziwne urządzenie. Mieli nie chwalić się tym i korzystać z tego mądrze. Od razu postanowił z tego skorzystać i zobaczyć co to w ogóle robi. Jakże strasznie się zdziwił i ogromnie ucieszył. Tym razem to mu prawie oczy uciekły ponownie, a jego dłonie trzęsły się i to nieźle. Tym razem nie ze strachu, lecz z radości, a na domiar tego wszystkiego nie wierzył w to co widzi. Uważał, że wciąż śni. Przecież to jest piękne! Jeśli to jest sen to niech nigdy się nie kończy! To coś zmieniało kształty, nie tylko we wszelkiej maści klucze, ale również w broń typu miecz, włócznia, topór, młot, i wiele, wiele innych. To. Jest. Piękne! Wspaniały sen. Drake zaczął z tego wszystkiego się modlić do osoby która nad nim czuwała i dziękować za ten dar. Już nawet przestało go boleć to po igle. Znów się stał niczym dziecko. I nie tylko on. Cały oddział ponownie zaczął testować zmianę kształtu tego ustrojstwa. Cud technologii! Każdemu z nich uratuje życie, i nie raz zaskoczy przeciwnika. Oj tak. To jest bardzo dobra i przydatna rzecz. Ale czemu dostali ją zwyczajni kadeci. Jak to było możliwe? Mimo wszystko nie chciał to wnikać i tylko zasalutował, gdy reszta ponownie ledwo się uspokoiła po tym wszystkim. Znów prawie tańczyli z tego wszystkiego. Tym razem nawet On miał chęć do nich dołączyć, ale się uspokoił.
- Dziękujemy Sir! Altair Drake oraz jego oddział odmeldowują się Sir!
I po tych słowach ruszył się z ledwością wciąż nie mogąc uwierzyć, w to co właśnie otrzymał.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Magazyn   Czw Cze 08, 2017 11:47 pm

Wdreptał do magazynu. Załamał się widząc pierdolnik, jaki tutaj był. Sporo rzeczy warlało się po podłodze, więc jej sprzątanie znowu pójdzie na następny tor. Spojrzał na wiekową saiyankę i wzruszył ramionami. Nie jego wina, że niektórzy byli cholernymi bałaganiarzmi.
Odstawił swój sprzęt do pucowania, aby ogarnąć pierdolnik w magazynie.
Zaczął od zbierania rzeczy, które ułożył na w jednym miejscu. Jak to zrobił, zaczął układać przedmioty według tego, jak zostały podzielone. Wspierał się lataniem, bo było zdecydowanie szybciej.
-Jaki pierdolnik! Nic dziwnego, że nie mogą tutaj nic znaleźć!-warknął do siebie, układając kombinezony pod zbroję.
Te poukładał kolorystycznie, niebieskie do niebieskiego, czarne do czarnego i tak dalej. Ochraniacze pukładał na swoje miejsce, to samo obuwie, paski i inne dodatki do zbroi. Ogółem, zaczął porządkować wszystko tak, aby leżało posegregowane kategoriami. Dlatego magazyn, powoli, zaczął robić się uporządkowany i zadbany.
Xal krzątał się po magazynie, doprowadzając go do stanu, w jakim być powinien. Wszystkie małe i drobne rzeczy poukładał do pudełek, ba nawet po opisywał, żeby było wiadome co jest co. Jak to zrobił? Znalazł rozpiskę wszystkiego na magazynie, która znajdowała się pod postacią książki oraz  elektronicznej bazy danych, zapisanej na komputerze z boku.
-No! Teraz jest idealnie!-otrzepał dłonie o siebie.-Teraz mogę się zabrać za sprzątanie podłogi!-poczłapał po rzeczy do sprzątania i zabrał się za pucowanie podłogi.
Wyszyrował bardzo dokładnie, kawałek po kawałku. Sprzątał uważnie i dokładnie, pod szafkami, przy ścianach, gdzie się tylko da. Dobrze zrobił, że pożyczył od siostry, bo trochę zmęczenie dawało mu się we znaki, dlatego muzyka skutecznie odwracała jego uwagę od tego.
Sprawdził wszystko, czy dobrze posprzątał, po czym podreptał dalej.
Zostawił jeszcze kartkę z napisem:

Przepraszam, że się porządziłem, ale nie mogłem znieść tego bałaganu! Teraz wszystko jest na swoim miejscu! :3

z.t-> idę dalej
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Magazyn   

Powrót do góry Go down
 
Magazyn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
DRAGON BALL NEW ERA :: Podziemia-
Skocz do: