DRAGON BALL NEW ERA

Dragon Ball by Akira Toriyama
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Łazienki i Toalety

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 298
Join date : 19/05/2015

PisanieTemat: Łazienki i Toalety   Sro Maj 20, 2015 8:23 pm

Nie mogło również zabraknąć miejsca gdzie każdy może wziąć prysznic czy spełnić swe fizjologiczne potrzeby. Pomieszczenie jest podzielone na część męską i żeńską, nad tym by niewłaściwe osoby nie znalazły się w nieodpowiedniej części czuwa przerażająca Babcia Klozetowa!
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Nie Lis 20, 2016 4:45 pm

Chłopak zanim zmieniłby ubiór postanowił, że najpierw załatwi swoje wszelkie potrzeby i umyje ciało. Przecież, nie może założyć nowego ubrania na swoje ciało po treningu! Tak się nie robi. To okropne. Niehigieniczne i kto wie co jeszcze. Nie oglądał się za Siebie i po prostu szedł przed Siebie korzystając z mapy oraz oczywiście trzymał swoje rzeczy przy Sobie bo jakby je zgubił, albo coś. To miałby nieźle przekichane. Tak się starał na poprzednim egzaminie, że aż sam się sobie dziwił na jakież to pomysły udało mu się wpaść, i jakby to wszystko zepsuł takim małym głupim błędem, to najlepiej, by było gdyby poszedł pod jakiś krzak i tam zdechł. Jednakże będzie uważał, by nie popełnić żadnego błędu. Zobaczymy zresztą jak to wyjdzie w praktyce. Korytarze ciągnęły się długo. Tym bardziej, że był w piwnicy i szedł na górę. Najpierw trafił na parter, czyli był niedaleko pokoju zapisów oraz informacji. To go nie obchodziło więc poszedł jeszcze bardziej na górę. Trochę go to wszystko męczyło, ale nagrodą był za to prysznic. Wreszcie trochę odpocznie. Nie każde może się pochwalić tym, że przetrwał i nie został trafiony przez parę fal uderzeniowych. Z resztą mało kto, by to zauważył. Ale był prawie pewien, że jego oddział musiał być głęboko zdziwiony tym wszystkim. Nic dziwnego, że patrzyli się na niego jak na jakąś istotę z mitów, jakby nie mogli sami uwierzyć, że mu nic nie było. Cóż. Kompletnie się im nie zdziwił. W końcu jednakże znalazł się na pierwszym piętrze. Dopiero stamtąd ruszył kierując się mapą i po pewnym czasie wreszcie dotarł do łazienek.

Niewiele myśląc wszedł do środka. Robiło wrażenie. Oczywiście kierował się w stronę części męskiej. Nie chciałby trafić na jakąś silniejszą od Siebie dziewoję i oberwać w papę. To byłoby smutne i żałosne nawet jak na niego. Wolał tego uniknąć. Położył swoje rzeczy w specjalnej szafce, czy gdzieś tam gdzie mógł w na tyle bezpiecznym miejscu, że jak przyjdzie co do czego to sobie wszystko obaczy. Najpierw poszedł odcedzić kartofelki i wypuścić płetwonurka. Oczywiście umył po tym wszystkim dłonie i począł się rozebrać a rzeczy stare odłożył. Dopiero wtedy ruszył się kąpać. Niestety prysznice kadeci mieli łączone. Co za smutek, co za żal. Również spotkał wielu ze swoich oddziału którzy najwidoczniej się wykurowali. Przywitał się z nimi, mając na sobie oczywiście ręcznik i dopiero potem wszedł pod prysznice. Bez ręcznika wiadomo. Puścił na swoje ciało wodę. Zimne i ciepłe krople na przemian spływały po jego ciele, a on sam zaczął je jak najdokładniej myć. Ah co za przyjemne uczucie. Tym bardziej po ciężkim treningu połączonym z tamtym egzaminem. Do tej pory nie wiedział jak mu się to wszystko udało zrobić.

Dopiero, gdy był pewien, że cały pot i brud są tylko złym wspomnieniem to wyszedł spod pryszniców i opatrzył się ręcznikiem a następnie wytarł. Potem postanowił wziąć swoje stare rzeczy i poszedł tam gdzie każdy żołnierz mógł, czy też miał wyprać swój ubiór bądź uniform. Drake zaczął prać zaczynając od tych najważniejszych rzeczy jak bluza, koszula, spodnie, płaszcz a następnie reszta jak buty i rękawice oraz swoje...intymne rzeczy. Gdy wszystko już pachniało wręcz proszkiem do prania tak mocno jak jego uniform to dopiero wtedy to zakończył. Najpierw oczywiście poczekał, aż wszystko się wysuszy, a że było tutaj zimno i trochę wietrznie to jakoś to poszło. Po wszystkim założył na Siebie swój uniform. Szary. Podobał mu się ten kolor. Po tym samym również szare rękawice i buty. Oczywiście miały inny odcień i kolory się ze sobą nie stapiały. Dopiero po tym coś w rodzaju przodka zbroi również tego samego koloru, ale przez to, że było ciemniejsze to łatwo było go rozróżnić od uniformu. Pożegnał się z resztą i ruszył tym razem w kierunku kwatery, by zostawić swoje rzeczy i trochę odpocząć.

OOC:
 


Ostatnio zmieniony przez Altair Drake dnia Nie Lis 27, 2016 12:32 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Blade River
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 18/05/2015
Age : 23
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz: Praktykant
Walka Bronią: Brak umiejętności
Kontrola KI: Praktykant

PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Nie Lis 20, 2016 6:11 pm

Kenzuran kiedy jeszcze przez chwilę szedł korytarzem, mógł zauważyć przy podłodze delikatnie unoszącą się parę. Wiedział już, że zapewne ktoś właśnie w tej chwili bierze prysznic, ale jakoś go to nie obchodziło. Żałował tylko, że prysznice nie były wspólne, dzięki czemu mógłby popatrzyć na ładnie panienki, tym razem de fakto chodziło mu o saiyańskie kobiety. Wojownik westchnął, po czym nie czekając ani chwili dłużej, znalazł się w środku. Widział, że dość sporo jest tutaj osób, zapewne wszyscy zebrani tutaj rodacy to ów kadeci, którzy trenowali na torze przeszkód. Olewając ich po krotce, zajął sobie jakieś dogodne miejsce i znalazł wolną szafkę, zostawiając tam swój nowy i czysty uniform wraz z elementami zbroi. Po zostawieniu swoich rzeczy na miejscu, zdjął swoje stare ciuchy cywila, niestety musiał się z nimi pożegnać, aczkolwiek mógł je zachować, bo nie wiedział kiedy się jeszcze przydadzą.

Pomyślał tym razem wyjątkowo logiczne, dlatego też na dolnej półce odłożył stare ciuszki i kiedy już był całkowicie nagi, pokierował się wraz z ręcznikiem pod prysznic. Wreszcie ogoniasty będzie się mógł całkowicie odświeżyć od tego całego brudu i kurzu jaki miał na sobie, jak i na włosach. Po dotarciu na miejsce, przecisnął się jeszcze przez niewielką kabinę i zasunął ją, kładąc ręcznik na jej górze, ale z takiej strony by nikt go nie mógł zabrać albo też ukraść, na jedno wychodziło. Młody Saiyanin wreszcie odkręcił kurek, po czym odczuł niemiłą zimną bryzę, lecz dał jej trochę czasu i stała się bardzo przyjemna, ciepła. Robiła się coraz cieplejsza, dlatego chwycił przedmiot, który był stosowany pod nazwą gąbki i zaczął się nią szorować. Nie mógł zapomnieć o saiyańskim szamponie, który był reklamowany dziwnym trafem tylko przez łysych wojowników, nie rozumiał dlaczego.

Syn Kellana westchnął, a potem zajął się całym swoim całkiem, musiał się dokładnie wyczyścić, nawet te intymne miejsca, które zalegały syfem i brudem. Po upływie dziesięciu minut, wreszcie czarnooki był czysty i można było rzec, że błyszczy się jak pupcia niemowlęcia. Chwycił swój ręcznik, obwinął się wokół pasa, dopomógł sobie jeszcze ogonem by ręczniczek nie spadł z jego czterech liter. Kenzuran po chwili wypuścił powietrze, a potem doszedł z powrotem do swojej szafki, gdzie na szczęście wszystkie jego rzeczy się ostały. Brat Klen zaczął ubierać wpierw uniform, a potem zaczął dołączać także elementy dość niewielkiej zbroi. Po założeniu wszystkich części stroju kadeta Vegety, zamknął za sobą szafkę i pokierował się w stronę wyjścia. Teraz wreszcie przyszła kolej na zjedzenie czegoś, czyli musiał się udać na stołówkę. Odpoczynek był mu raczej teraz zbędny, to jeszcze nie był taki trening po którym byłby zmęczony, zbyt ciężko trenował jako dzieciak by zmęczyć się takim czymś. Syn kellana odczuwał delikatnie szczypanie, ponieważ był uparty i nie chciał pójść do centrum medycznego, gdzie by mu opatrzyli ranę, dlatego też westchnął i po wyjściu z pomieszczenia, pokierował się w stronę stołówki.

z/t - Stołówka.
Powrót do góry Go down
Blade River
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 18/05/2015
Age : 23
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz: Praktykant
Walka Bronią: Brak umiejętności
Kontrola KI: Praktykant

PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Sro Lis 23, 2016 2:40 am

Wędrówka Kenzurana szła jak po maśle. Z Upieprzonymi spodniami na tyle, starał się biec jak najszybciej, lecz delikatny smrodek jaki z nich wylatywał, mógł być odczuwalny tutaj, na tych korytarzach. Ogoniasty śmigał pomiędzy kadetami, a nawet starszymi rangą, wiedział że zbytnio na korytarzach jest zakaz biegania, ale on po raz pierwszy nie miał czasu na nic, tylko chciał się jak najszybciej ogarnąć i to wszystko. Od czasu do czasu czarnowłosemu oczy spływały łzami, gdyż nie wiedząc czemu, on także nie mógł wytrzymać własnego smrodu. Szybko wytarł mokre oczy, a potem jeszcze bardziej przyśpieszył, bo już chciał mieć to wszystko z głowy i zająć się dalszymi zadaniami w tym dniu. Upływały kolejne minuty, aż wreszcie wojownik dotarł tam gdzie chciał, a przez to wszystko, znalazł się w siódmym niebie. Uradowany z siebie, młody saiyanin szybko zajął jedną z kabin i zdjął z siebie ubrania, najpierw chciał się zająć spodniami, jak i gatkami.

Użyczył sobie szybko mydła z pułki, opłukał trochę wpierw brudne ubrania, potem namydlił i zaczął porządnie szorować. Wiedział, że to nie będzie takie łatwe i przydałyby mu się jakieś lepsze środki do wypłukiwania plan z tkanin, ale musiało mu jak na razie zostać to co miał pod ręką. Kiedy minęły dwie-trzy minuty, syn Kellana na szczęście z gaciami się uporał i pozbył się brudu, gorzej było wyjątkowo teraz ze spodniami. Nie wiedział jak pozbyć się plany, ale gdy tak szorował i szorował coraz mocniej, widział że trochę już zeszło i została mała plamka, na środeczku i praktycznie niewidoczna. Kamień spadł mu z serca, po czym otarł czoło z potu i zajął się teraz własnym ciałem, musiał się odkazić i wyczyścić do czysta. Kiedy odczuł na swoim ciele przyjemny mokry deszcz chłodnej wody, a potem ciepłej, rozluźniło się całej jego ciało, ponieważ był bardzo zestresowany i spięty przez to wszystko.

Brat Klen wypuścił powietrze głośno, a potem chwycił najbliższą gąbkę i zaczął się szorować, a wiadomo od jakiego miejsca zaczął czyszczenie, jego cztery litery potrzebowały tego niezwłocznie. Czarnooki tak czyścił się i czyścił, odczuwał też delikatnie poszczypywanie, ponieważ dupa nadal go bolała, przez to że za dużo z siebie wydalił niż powinien. Był wkurzony na to, że ten cały saiyanin, który nosił tą swoją kapotę na plecach, dał jego dowódcy jakieś pigułki, miał ochotę mu wepchnąć jedną do gardła, ale wiedziałby że nie dałby rady. Głośno westchnął, a potem zajął się resztą swojego ciała, ponieważ chciał się już dopieścić do końca. Upłynąwszy około dziesięciu minut, wreszcie ogoniasty był czysty, tak samo jak jego kombinezon, oprócz niewielkiej brązowej plamki, którą to było ledwo widać. Zadowolony z siebie samego, że jakoś sobie poradził z wyczyszczeniem uniformu, założył go na nowo i teraz mógł odczuwać zapach przyjemnej bryzy, dlatego też wąchając to, opuścił toalety i pokierował się w stronę sali treningowej, bo zapewne miał się tam udać. Po udaniu się korytarzami, wreszcie dotarł na schody i kiedy szedł po nich w dół, już niewiele drogi mu pozostało by dostać się do sali treningowej, na której na pewno czekał jakiś trener, który go na pewno opierdzieli za to co zrobił.

z/t - Sala Treningowa.
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Sro Lis 23, 2016 7:06 pm

Gdy tylko wkroczył do tego ośrodka cudów, miejsce te wydawało mu się znacznie piękniejsze i radośniejsze, niż gdy zjawił się tutaj pierwszy raz. Ciekawe czemu tak było. Niestety, znajdowali się chyba tutaj wojownicy z całej akademii, bo miejsce było straszliwie zapchane. Wyglądało to gorzej niż piknik na sali treningowej. Nie dziwiło to go wcale, a wcale. Znalazł sobie jakieś wolne miejsce i zrzucając rzeczy zaczął brać kąpiel. I to cholernie dokładną kąpiel! W sumie każdy taką brał. Mydlili całe swoje ciało, puszczali szampon wiele razy na swoje włosy, Drake nawet ogona nie oszczędził. Miał nadzieję, że zdoła ten zmartwychwstać trzeciej godziny po uderzeniu smrodu. Nie chciał utracić tego jakże ważnego kompana, i towarzysza zabaw. Tyle razem przeszli! Tyle odkryli! Ile rzeczy się nauczyli! A ile razem mogą osiągnąć jeszcze! No właśnie! To nie może się tak skończyć. To byłoby bardzo smutne. Dlatego też starał się ze wszystkich swoich sił. I wreszcie po trzech godzinach od śmierci, udało mu się zmartwychwstać. Jakże ten saiyan był szczęśliwy! Ale nie przestawał również ratować swojego ciała, i dopiero, gdy był w stu procentach pewien, że już nie capi, sprawdzając to wiele, wiele razy w końcu wyszedł.

Po tym od razu zabrał się za pranie swojego uniformu, wyjmując wcześniej pastylki. Mogą się jeszcze przydać. Nie pytajcie po co. Tak czy inaczej rzeczy były czyszczony równie długo co jego ciało. Gdy się rozejrzał, miejsce wciąż było zapchane. Westchnął.
"- Ale się narobiło."
Tyle osób tutaj jest. To wygląda tak jakby było jakieś wielkie święto mycia, albo rozkaz samego króla, że nawet ich...ogony! Mają być wypolerowane na błysk! W sumie całe te miejsce normalnie by capiło, ale dziwnym trafem, dalej było tu czysto i higienicznie. Zapewne jedyne miejsce które wcześniej było wolne od zarazy. Sanktuarium! Czerwonooki coś czuł, że od dziś polubi to miejsce. Miał nadzieję, też, że polubi stołówkę, ale dopóki gulasz z kupą czyha na jego żołądek, jelita i tyłek, dopóty te miejsce będzie dlań bardzo złe. Za to coś czuł, że to wszystko co się działo na arenie, będzie mu się śnić po nocach. Miał i tak nadzieję, że to tylko zły sen. Koszmar, z którego zaraz się wybudzi. Niestety na to się nie zapowiadało.

Po skończeniu wszystkiego i upewnieniu się wiele razy, że jest dobrze i smrodek to tylko złe wspomnienie, to jak zwykle czekał na wyschnięcie uniformu, a następnie założył całe ubranie na siebie a pastylki obydwie schował. Warto wspomnieć, że cały ich oddział się tutaj znajdował i każdy z nich miał nie tęgą minę. Ciekawiło go to, co sobie myśleli. Gdy się spojrzeli w jego stronę to w ich oczach było widać tylko współczucie, na co on pokiwał głową i głośno westchnął. Gdy go usłyszała reszta i spojrzeli w jego stronę, to praktycznie u każdego było widać to samo. Ogromne współczucie dla jego osoby, na co on sam odpowiedział gorzkim uśmiechem. W końcu jednakże postanowił, że nie będzie tutaj dłużej siedział. Nie wiedział jednakże gdzie ma iść. Nic mu nie powiedziano. Jakaś osoba tylko wspomniała, że powinni iść na salę treningową. Stwierdził, że w sumie czemu nie i udał się tam. Ciekawiło go teraz co porabiał Kenzuran, co takiego odczuwał i co się z nim stanie. Albo po prostu co będzie w jego przypadku. Bo zapowiadało się gównianie.

OOC:
 


Ostatnio zmieniony przez Altair Drake dnia Nie Lis 27, 2016 12:34 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Sob Lis 26, 2016 1:55 pm

Po pewnym czasie dotarł do łazienek. Jeszcze było blisko po stołówce. Poszedł się załatwić oczywiście, żeby nie było tego co się stało na arenie. Po załatwieniu potrzeb umył ręce oczywiście. Rozejrzał się po łazienkach. Czegoś mu tutaj brakowało. Dopiero po paru sekundach spostrzegł, że nie ma pralek. Miał zamiar kogoś o to zapytać, ale nawet nie musiał, bo usłyszał rozmowę saiyan, że pralnia już nie jest w remoncie i mają myć swoje łachy w podziemiach. Coś jeszcze wspomniano o tymczasowym ubiorze dla nich, ale jakoś super go to nie obchodziło. Zdjął swoje łachy i położył w wyznaczonym miejscu, i wszedł pod prysznic.

Szybko na jego ciele znalazły się krople wody. Uczucie spływającej wody po ciele, po walce, było naprawdę niesamowite i kojące. Ale wiedział, że nie może się tym, aż tak delektować i zaczął się myć. Używając oczywiście mydła i szamponu jak też to robił na samym początku. W ogóle nie wiedząc czemu, ale znowu myślał o tych głupich czerwiach. Jak tak teraz wpadło do jego głowy to, tak nie chciało wyjść. Warto wspomnieć, że te czerwie były niesamowicie silne. Potrafiły bez problemu wszamać starszego szeregowego. Dlatego mało kto pragnął mieć misję za pustynią, albo na pustyni. Trafić na takie bydle, to jak trafić chorobę weneryczną na ziemi. A o tym również czytał. Prawie cała wiedze miał z książek. Głównie Ziemskich książek. Jego rodzice dbali o jego edukację, a zważywszy, że nie miał dzieciństwa to musiał coś robić i cóż. Oczywiście Ci powyżej niskich rang, radzili sobie z czerwiami, ale coś te czerwie musi "płodzić" i tego się obawiał. Może, to być naprawdę silna bestia której nawet średnie rangi mogłyby nie być w stanie dorównać. Tylko elita. A co jeśli takich bestii jest więcej? Wiedział, że coś musi takiego istnieć. Raczej nie tworzyły się z powietrza, albo piasku. Ani tym bardziej z dupy.

W końcu gdy uważał, że jest czysty i błyszczy niczym pancerz trenera, to wyszedł spod prysznica, owijając się ręcznikiem. Dopiero potem ujrzał tymczasowe ubranie. Był to szlafrok. Jednak już go obchodziło to jakie mają tymczasowe ubranie. Westchnął, ale założył na siebie szlafrok. Wyglądał naprawdę zabawnie. Gdy rozejrzał się po wszystkim to prawie ryknął śmiechem. Widział cały swój oddział w szlafrokach. Dobrze, że nie były różowe. Znaczy, były różowe, ale nikt ich nawet nie dotykał. Sądził, że było to coś w rodzaju kary dla nieposłusznych kadetów. Aż mu ciarki przeszły. Jakby ktoś go zobaczył w różowym szlafroczku to pewnie umarłby ze śmiechu. I tak miał się zamiar śmiać z własnego oddziału i reszty saiyan, więc co by się stało, gdyby były one różowe? Strach pomyśleć. W końcu ruszył do wyjścia, a za nim reszta, zanim to jednakże zrobił to nie zapomniał wziąć swojego ubrania. Nie chciał się wracać drugi raz. Gdy wyszedł to nie wiedział, czy się śmiać czy płakać. Widział masę ogoniastych wojowników zapierdzielających po akademii w tych szlafrokach, nie każdy wiedział, gdzie iść, i Ci co się zgubili...a było ich sporo. No wyobraźcie sobie, że idziecie korytarzem, a tu przebiega obok was, paru takich saiyan w tymże "tymczasowym" ubraniu. No właśnie. Na szczęście korzystając z mapy wiedział gdzie iść i poszedł na dół w kierunku pralni, mając nadzieję, że nie umrze ze śmiechu po drodze.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Blade River
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 18/05/2015
Age : 23
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz: Praktykant
Walka Bronią: Brak umiejętności
Kontrola KI: Praktykant

PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Sob Lis 26, 2016 11:43 pm

Kenzuran kiedy tak szedł w stronę kibli, po drodze zostawił wiadro i szpachlę, która wziął z niewielkiego pomieszczenia i potem, gdy się już z tym uporał, pokierował się wreszcie w stronę łaźni. Nie trwało to długo, choć jednak czarnooki musiał się wdrapać po schodach i wejść na pierwsze piętro. Minęła dłuższa chwila, aż wreszcie się tutaj znalazł, wolałby jednak użyć windy, bo troszeczkę był zmęczony, a nie mógł zapomnieć że czeka go jeszcze spacer do pralni. Ogoniasty musiał pamiętać, że ciuchy muszą być wyczyszczone, gdyż na pewno żaden trener nie chciałby zobaczyć takiego brudasa czy też śmierdziela na sali treningowej, gdzie i tak jest pełno pobratymców tej samej rasy. Syn Kellana westchnął, a potem gdy tak zaglądał na mapę, przypominał sobie po prostu drogę, to wszystko. Wreszcie od czasu do czasu zapominał jak się dochodzi do różnych miejsc, ponieważ nie miał jeszcze wszystkiego do tego głowy i musiał ciągle myśleć o czerwonookim. 

Kiedy nastał ten czas, że wojownik dotarł na miejsce, podszedł do swojej szafki, rozebrał się i zostawił swoje zabrudzone ciuchy. Nie spodziewał się, że ktoś zrobi mu psikusa i zabierze jego ręczniki, mógł tylko jedynie zobaczyć że zostały mu dwa małe, jeden do nóg, a drugi do rąk. Młody Saiyanin trochę się podłamał na duchu, bo nie miał zamiaru przechadzać się z gołym tyłkiem po korytarzach, ale wiedział że na pewno jakoś wszystko na to zaradzi. Nie miał zamiaru dłużej o tym rozmyślać, więc pochwycił ów dwa miłe w dotyku rzeczy, które to służyły do wycierania ciała i zajął jeden z wolnych pryszniców, po czym odkręcił kurek i woda zaczęła spływać na jego twarz. Upłynąwszy trochę czasu, wreszcie Kenzuran wydawał się bardzo czysty i pachnący, przy okazyjnie się odświeżył, no ale jego rany trochę go podszczypywały od czasu do czasu. Nie mógł się zbytnio nimi przejmować, wreszcie pochodził z najpotężniejszej rasy w galaktyce, albo może nawet w całkowitym wszechświecie. Brat Klen wypuścił powietrze, a potem gdy zaczął wycierać całe swoje ciało, owinął sobie dwa ręczniki tam gdzie był jego zad, no i oczywiście klejnoty, poprawił je dokładnie. Po zakończeniu tej czynności, otworzył szafkę, pochwycił z niej swoje ciuszki i przekładając je sobie pod ramię, wyszedł w owiniętych ręczniczkach i poszedł do pralni.

z/t - Pralnia.
Powrót do góry Go down
Altair Drake
Starszy Kadet
avatar

Liczba postów : 224
Join date : 18/05/2015
Age : 22
Skąd : Warszawa

Scouter
Walka Wręcz:
Walka Bronią:
Kontrola KI:

PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Sro Lis 30, 2016 7:52 pm

Nasz młodzieniec nie przejmował się śmiechami które spowodował. Co za głupie dzieciaki. To jest wojsko, a nie cyrk. Co było w tym wszystkim takiego śmiesznego? Dostał scouter. Ale zabawne. Drake oczywiście nie wiedział, że spowodował ich wybuch śmiechu, jego ukrywaną radością. Mimo wszystko i tak dalej miał świetny humor. Raczej nic nie byłoby go w stanie mu zepsuć. Chyba, że zepsucie scoutera przez idiotę. Wtedy, by chyba mu nogi wyrwał z tyłka i to co mieli ranni, to byłoby nic przy tym co mu, by zrobił. Ale będzie uważał, by jego skarbowi nic się nie stało. Nie spodziewał się, że korytarze będą takie czyste po tej całej brudnej krwi. Ktoś odwalił kawał dobrej roboty. Musiał przyznać, że nadawał się nawet do Czyszczących Służb Vegety. Był pewien, że właśnie tam osiągnie wielkość. Tylko nie wiedział kto był taki dobry. Może jak się dowie to z czasem zatrudni go, jako sprzątacza? Kto wie, kto wie.

W końcu dotarł do łazienek, ale najpierw postanowił, że załatwi ważną sprawę. No i załatwił na tronie. A następnie umył dłonie mydłem. Teraz było wszystko dobrze. Zdjął z siebie brudny uniform. odstawił pastylki w bezpieczne miejsce, tak samo fiolki, a następnie z ciężkim bólem serca, jakby rozstawał się z kochanką, odłożył swój ukochany scouter, tak jakby był dla niego całym światem. Uważał, by się nie zabrudził nawet odrobinką kurzu, i położył go w takim miejscu, żeby nikt mu go przypadkiem nie podwinął. Nawet jakby był goły, to by gonił tego kogoś, i mocno zlał, a następnie wrzucił w Kącik Kenzurana za karę. Nie popuściłby nikomu. Nawet elicie. Co prawda i tak nie dałby rady, ale w myślach dawał. A to już połowa sukcesu prawda? Nie? Oj tam, oj tam. Nieważne.

Zaczął się myć. Oczywiście mydło i szampon poszły w ruch, i co jakiś czas zerkał na swoje rzeczy. Mył się straszliwie dokładnie, by zmyć z siebie zaschnął, i czasem świeżą krew. Dobrze, że nie jego. Nawet cicho zaczął sobie podśpiewywać pod prysznicem.
- Dostałem Scouter Generała~ Dostałem Scouter Generała~ Dostałem Scouter Generała~
Naprawdę brzmiał jak dzieciak, ale śpiewał na tyle cicho, i odgłos puszczanej wody nie tylko u niego, ale i u innych go zagłuszał, więc taktycznie skorzystał z okazji, aby dać upust swojemu szczęściu. I od razu było lepiej.

Wytarł się bardzo dokładnie, i gdy był pewien, że nawet kropka wody, na nim nie została, tak samo na jego dłoniach, to wtedy dopiero założył scouter uprzednio zakładając na siebie szlafrok. Wyglądał komicznie, ze scouterem w czymś takim i nawet reszta saiyan miała ochotę się roześmiać, ale widząc to, że zostały prawie same różowe tymczasowe rzeczy, to zaczęła się walka o normalne kolory. Po pewnym czasie, większość ogoniastych miała na sobie róż. Reszta omal się nie poskładała ze śmiechu. Tak samo on. Ale będąc w dobrym nastroju, prawie sobie podskakiwał. Prawie, bo się powstrzymał i ruszył w stronę pralni, mając oczywiście pozostałe rzeczy ze Sobą.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Pią Cze 09, 2017 12:08 am

Wkroczył do łazienki. Tak, tutaj przecież też musiał posprzątać. No i wtedy dostał do ręki szczotę do szorowania kibli, kopniaka w dupę i nakaz sprzątanai kibli. Skoro już taki chetny do roboty, to Babcia Klozetowa zamierzała sprawdizć, jak mocny miał zapał.
Xal zamrugał powiekami, ale skoro kazała, to trudno. Zabrał się za pucowanie  najpierw męskiej toaletyz. Jakoś dało się wytrzymać, ale coś czuł, że gdzieś będzie jakaś mina. Póki co zaczął nalewać do muszli klozetowych środek do szorowania. Jak wszedł do ostatniej to wyskoczył jak oparzony, z zatkanym nosem. W sumie, zapach skutecznie go rozbudził, a pilnująca go saiyańska kobieta, miała niezły ubaw, patrząc na chłoptasia. Ten pokazał jej język, po czym wrócił do ostatniej kabiny, spuścił wodę i nalał środka. W międzyczasie wyszorował każdą z umywalek, krany oraz lustra.
Jak to kończył poleciał po mydło i ręczniki papierowe, żeby uzupełnić dozowniki oraz podajniki na papier. Akurat, kiedy to skonczył, mógł zabrać się za czyszczenie muszli klozetowych. Zrobił to, jedna po drugiej, dokładnie myjąc i szorując. Jak skończył, to jeszcze pokusił się o zawieszenie odświeżaczy.
Dopiero potem zabrał się za pucowanie podłóg. Wyszyrował je tak samo dokładnie, jak w pozostałych pomieszczeniach. Nawet przy mocowaniu toalet do podłogi było wypucowane.
Xalowi pozostało zatem ogarnąć czystą wodę i mógł ruszać dalej jednak musiał zrobić coś jeszcze.
Nakleił wizerunek changelinga z durną miną i dodał napis:

Sprzątaj po sobie, bo ci jaja uschną.

Teraz trzeba było zabrać się za prysznice. Wyprostował dłonie i strzelił palcami. Przetarł pot z czoła, po czym zabrał się za robotę. Wypucował wszystkie kafelki na ścianie, potem węże prysznicowe, krany oraz powymieniał dozowniki. Dopiero potem zaczął ogarniać podłogę. Tutaj również wszystko wypucował na picuś, aż lśniło. W sumie, zapach gówna dał Xalowi niezłego kopniaka w dupę, dlatego robota znowu szła mu lepiej. Mimo tego, że ból dawał o sobie znać.
Jak skończył, udał się do damskiej toalety, w której powtórzył dokładnie te same czynności co w męskiej części. To samo było z prysznicami. Wszystko było wyszorowana, wypucowane. W damskiej toalecie, również powiesił zabawny wizerunek z changelingiem, tylko tam widniał inny napis:

Sprzątaj po sobie, bo ci cycki zmaleją.

Xal wziął kilka łębokich wdechów, po czym wymienił wodę w wiaderku i przemył pod wodą, wszystko co miał pod ręką. Dopiero jak to zrobił, udał się dalej. Wrócił się jednak, aby zawiesić w łazienkach, tuż nad wejściem samo-włączający się zapach, a co! Jak sprzątać to na całego! Zatem, Xal poczłapał dalej.

z.t -> idę dalej
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Nie Lip 16, 2017 12:12 am

Dał się uspokoić siostrze, bo tylko ona, poza zmarłą żoną potrafiła działać na niego kojąco. Jakby nie patrzeć Mex była jego siostrą, w dodatku taką, z którą miał naprawdę silną więź. Chyba mało kto miał tak dobre relacje ze swoim rodzeństwem. Mexmera zawsze była blisko brata, nawet kiedy zdawało mu się, że jest inaczej.
Cała ta sytuacja, jaka miała miejsce w sali treningowej całkiem go zaskoczyła, do tego stopnia, że oniemiał. Nie wiedział zareagować, zwłaszcza na wzmiankę o tym, że Mexmera zakochała się czy tam zauroczyła Hayato. Chociaż, on to dostrzegał od samego początku. Widział jak siostra patrzyła na kapitana, poza tym pamiętał, jak kiedyś wypadło jej zdjęcie Hayato pod prysznicem. Dalej nie mógł się nadziwić, jakim cudem się jej to udało. No, ale cóż taka była jego siostra. Robiła dużo rzeczy, które dla Xala były zagadką.
Jak Mex wcisnęła mu do ręki medalion, spojrzał ze skruchą na Hayato. Było mu wstyd za siostrę, za to jak się zachowała. Nawet, jeśli chciała dobrze.
Dał się prowadzić do łazienki. Jak tylko się tam znaleźli patrzył jak Mex wygania każdego. Nie patrzyła czy ktoś w tej chwili się odlewał czy nie. Wypierdoliła kopniakiem w dupsko, a jak ktoś by śmiał przeszkadzać, to zaraz by łomot spuściła. Zostawiła go na chwilę samego, po czym wróciła do niego z ręcznikiem i czystą zbroją.
Jak oberwał w twarz, złapał się za policzek. Wiedział, za co dostanie po mordzie. Nie kłócił się z siostrą. Nawet nie przeszkadzało mu to, że pomogła mu się wypucować.
Jak tylko skończyli, to wycierała ręcznikiem jego łepetynę, a on siedział na podłodze w czystej zbroi po turecku. Bawił się swoim ogonem.
-Mexiu, będziesz miała problemy przez to, co zrobiłaś w sali. Ciężko ci się będzie z tego wykaraskać, wiesz?-Xal spojrzał ukradkiem na siostrę.-Ech...miałem nadzieje, że się pomyliłem z tym, że się w nim kochasz...teraz widzę, że to jednak dupek bez serca.-Xal dalej bawił się swoim ogonem.-I pomyśleć, że chciałem być taki jak on...ale sobie wybrałem wzór do naśladowania, nie ma co.-Małpiszon westchnął tylko-Mex...to nagranie...dlaczego nic nie powiedziałaś...przecież coś bym zrobił...pomógł bym ci...Auć!-Xal krzyknął, gdy Mexmera uszczypała go w ogon.-Dobra...dobra...to nie czas na takie rozmowy, prawda...Wiesz co, zawiodłem się na kapitanie Hayato. Naprawdę myślałem, że jest...inny...widać bardzo się pomyliłem. Hę?-Xal spojrzał na Mex, która miała spuszczoną głowę.-Siostra...?-ogoniasty usiadł przodem do siostry.-Ty...-widział te mokre ślady na policzku Mex.
Otarł je kciukami, po czym mocno przytulił siostrę do tyłu. Pierwszy raz widział, by siostra płakała. Przynajmniej od kiedy byli już samodzielni i zdolni do samodzielnego myślenia. Wiedział, że ona i tak się uprze, że nie płacze, że wpadło jej coś do oka i nie pomylił się. Pozwolił się jej wypłakać. Dopiero potem kontynuował rozmowę.
-Jesteś niemożliwa, wiesz? Czasami chciałbym mieć tak twardy tyłek jak ty. Ej no! Nie twierdzę, że masz twardą dupę w takim sensie!-Xal rozmasował ramię, w które został uderzony-Swoją drogą, źle się zachowałaś. Nie powinnaś była mu pyskować.-Xal pokiwał głową na boki-Będziesz musiała przerosić pana Hayato i ja się postaram o to, żebyś to zrobiła.-zmierzył wzrokiem siostrę, która spuściła nieznacznie głowę.-Może i kapitan jest jaki jest, ale nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Pamiętaj, nie tak nas uczyła matka i ojciec. Może nie byli idealnymi rodzicami, ale to dzięki temu, że mieli szacunek do wszystkich doszli tak daleko, jedno i drugie. I pamiętaj, że to właśnie oni nosi zbroje rodowe, a nie każdy dostaję taką możliwość, Mex.-położył siostrze dłonie na ramionach-Pamiętaj, skrucha i pokora jest zdecydowanie lepszą bronią niż pyskowanie. I wiem co mówię, bo sam byłem takim dzikusem. Dziękuję ojcu za to, że wysłał mnie wtedy na tą kolonię, bo przekonałem się, że pyskowaniem nic nie osiągnę.-spojrzał siostrze w oczy.-Rozumiesz, co mam na myśli? Oczywiście, że tak, przecież jesteś moją siostrą.-
Xal wstał z podłogi-Pora wracać do sali treningowej. Swoją drogą...-Xa wyjął medalion, który wcześniej Art miał na szyi.-Ciekawe dlaczego on nosił przy sobie medalion rodowy dla dziecka? Miał kiedyś żonę i dziecko czy jak?- Małpiszon przyglądał się uważnie medalionowi.-Może się go kiedyś spytam.-schował medalion do kieszeni pod zbroją.-Dobra siostra idziemy. Skoro chcesz, żeby w ogóle kapitan Hayato widział w tobie kogoś dobrego, to trzeba mu to pokazać, ty mój kochany nieokrzesańcu.-wyciągnął rękę w stronę Mex.
Teraz to zachowywał się jak typowy, starszy brat, który troszczył się o swoją młodszą siostrzyczkę. Poczekał, aż ta wstanie i ścisnął jej dłoń, po czym pociągnął ją za rękę i wyprowadził z łazienki.


Ostatnio zmieniony przez Xalanth dnia Nie Lip 16, 2017 3:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   Nie Lip 16, 2017 12:44 am

Zaprowadziła brata do łazienki. Widząc, że ktoś ją okupuje bez wahania postanowiła pozbyć się problemu.
-Wypierdalać mi stąd, w podskokach!-Mex warknęła na wszystkich.
Niektórych to nawet z opuszczonymi portkami wykopała, byle tylko mieć miejsce dla siebie i brata.
-Siedzisz tu i mi się stąd nie ruszasz.-nakazała bratu, a następnie poszła po ręcznik i czystą zbroję dla Xala.
Jak tylko to zrobiła, wymierzyła bratu solidny policzek w twarz. On doskonale wiedział, za co zarobił w mordę. Następnie wzięła się solidnie za braciszka i dopilnowała, by się porządnie wypucował. Koniec końców, wylądował na podłodze, po turecku, czyściutki i pachniusi, a ona szorowała mu kłaki.
-W dupie z tym cholernym zgredem.- Mex dalej suszyła bratu włosy ręcznikiem-Gorsze rzeczy mnie spotkały niż ten pieprzony, zakompleksiony małpiszon, któremu kij wlazł w dupę tak mocno, że dobił się do mózgu i go trwale uszkodził.-jad sączył się z ust Mex-Hę? Jednak się domyśliłeś...w sumie, jesteś moim bratem, więc prędzej czy później byś się dowiedział, Małpiszonie jeden.-spojrzała na Xala, jak ten bawił się oognem-Bez serca...on w ogóle takiego nie posiada, a nawet jeśli to dawno wygląda jak zużyty kondom.-Mex nie zamierzała przestać chamsko krytykować Hayato.-Nie ty jeden chciałeś być jak zużyty kondom, braciszku. Widzisz jednak, ze teraz musisz uważniej dobierać sobie wzór do naśladowania. Ej! Morda w kubeł. To nie miejsce na takie dyskusje, Cykado pieprzona.-uszczypała brata w ogon.-Cóż...nie tylko ty się pomyliłeś...-stopniowo przestała suszyć bratu głowę ręcznikiem, aż całkiem przestała to robić.
Rozpłakała się. Nie przypuszczała, że tak się zawiedzie na Hayato. To nie była wina tego, że sobie utworzyła jakiś tam jego obraz. O nie, wręcz przeciwnie. Wiedziała jaki jest, w sumie częściowo to ją w nim pociągało, ale widziała go kilka razy bardziej takiego pogodnego. Wierzyła, że Hayato nie jest zdolny do pewnych rzeczy, a teraz...teraz wiedziała, jak bardzo się myliła. Żałowała, że tak go zawsze broniła, kiedy większość potrafiła jechać po nim jak po psie, a potem obrywała za to, że jest zaślepiona miłością do niego. Wcale tak nie było. Po prostu nie potrafiła uwierzyć, że Hayato nie posiada delikatnej strony, że na pewno ją mam tylko ukrywa. Być może nawet, z takiego samego powodu co ona? W każdym razie, wiedziała też, że w tamtym momencie, kiedy powiedziała co powiedziała, straciła szansę na uwagę z jego strony. Chociaż może nigdy nie miała? Jakby nie patrzeć dużo kobiet kochało się w Hayato, a do tego dużo bardziej ładniejszych i silniejszych niż ona. W sumie, czy on w ogóle by ją dostrzegł? Była tak naprawdę nikim, w porównaniu do niego. Kimś, na kogo on nawet by nie spojrzał. Nawet nie miała pewności, czy wysyłana przez nią, na każde walentynki prosta koperta, z czerwoną wstążką, w której za każdym razem wysyłała fragment wiersza, który kontynuowała co każde walentynki. Dając mu tym samym wskazówki, kim może być jego prosta wielbicielka.
-To nic takiego, po prostu wpadło mi coś do oka...to wszystko...-dała się przytulić bratu.
Wypłakała się. Ostatni raz płakała tak po śmierci rodziców i to jeszcze tak, aby nikt tego nie widział. Teraz był drugi raz. Na słowa, że ma twardy tyłek, uderzyła Xala w ramię.
-Moja dupa nie jest twarda! To wykwintnie delikatny i zgrabny tyłeczek, w dodatku mięciutki! Tak samo jak moje piersi.-warknęła na Xalantha.-Ech...-Mex spuściła głowę.
W końcu Xalanth miał rację. Źle postąpiła, ale nie jej wina, że zdenerwował się na Hayato, przez którego najgorszy koszmar jej rodziny może wrócić. Nie chciała stracić brata. Nie w taki sposób, w jaki straciła dziadka.
Podniosła głowę, kiedy Xalanth ułożył jej dłonie na ramionach. Ich wzrok spotkał się. Wysłuchała brata do końca. W końcu, co jak co, ale on miał rację. Z nieokrzesańca wyrósł na naprawdę w porządku faceta, który używa też głowy, kiedy potrzeba. Mex przetarła oczy, do których jeszcze trochę cisnęły się łzy.
-W sumie, to ciekawe. Chociaż bardziej mnie dziwi, czemu dał to akurat Artowi, skoro mógł dać każdemu innemu dzieciakowi.-Mexmera przyglądała się z uwagą błyskotce, a potem jak znika za zbroją Xalantha-Właśnie dlatego moje serce wybrało kapitana Hayato, bo ja wiem, że on wcale taki do końca nie jest, na jakiego się kreuje...-wlepiła oczy w Xala -Wątpię w to...raczej będzie wściekły...potraktowałam go w taki sposób przy wszystkich...-ujęła dłoń brata.-...ale dobrze, przeroszę go...myślę, że będzie warto...-dała się pociągnąć bratu z powrotem do sali treningowej.

z.t-> powrót do sali treningowej
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łazienki i Toalety   

Powrót do góry Go down
 
Łazienki i Toalety
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
DRAGON BALL NEW ERA :: I Piętro-
Skocz do: